piątek, 3 maja 2013

Pierwsze spotkanie.

Był słoneczny letni wieczór. Ona wracała z mamą z zakupów. On jako małolat palił pod blokiem by nikt go nie zauważył. Był skromnym chłopakiem, który nie szukał wrażeń. Bardzo zamknięty w sobie po rozwodzie rodziców. Po mimo swojego wieku wiedział coś o życiu. Widział to, czego widzieć nie powinien. Kiedy ojciec tłukł mamę swoją ciężką ręką a on stał jak sparaliżowany. Wtedy pod blokiem ich spojrzenia się spotkały. Uśmiechnął się do niej, a ona to odwzajemniła. Stwierdził, że jest miła na pierwszy rzut oka. Była bardzo młoda. Nie znali się, bo on był nowym lokatorem. Powiedział: „Dobry wieczór” i zaproponował pomoc wniesienia zakupów. Mama podziękowała, ale ona skorzystała z jego propozycji. Kiedy wchodzili po schodach na górę wolno się przedstawił. Ona również się przedstawiła po mimo swojej nieśmiałości. Była to zaledwie krótka chwila ale dla niego była wiecznością. Kiedy mu podziękowała on z uśmiechem na twarzy powiedział: „Mogę tak częściej”. Mijały miesiące od tego spotkania. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Byli przyjaciółmi. Jednak on zaczął czuć do niej coś więcej. Z każdym dniem ona stawała się dla niego nadzieją na lepsze jutro. Po chwilach spędzonych z nią noce spędzał na myśleniu o niej. Nie potrafił zasnąć i odtwarzał wspólnie spędzony dzień razem. Dla niego nie była tylko koleżanką. Dusił to w sobie, a dobrze wiedział jaka jest prawda. Za każdym razem kiedy zbierał się w sobie i chciał jej to powiedzieć nie udawało się. Gdy widział ją każdego dnia odbierało mu mowę i nie potrafił powiedzieć tego co naprawdę czuje. Wspólny czas spędzali na chodzeniu do kina i czasami chodzili na spacery. Pomagali sobie w lekcjach i co jakiś czas razem jadali kolacje. Nikomu nie przeszło przez myśl, że ona i on mogliby być kiedyś razem. Przypominały mu się rozmowy na samym początku kiedy ona pytała: „Co by było gdybyśmy byli razem?” Wtedy było za wcześnie na to pytanie. Nie zdawał sobie wtedy sprawy, że ona będzie kobietą o której śnił i marzył. Byli dla siebie jak siostra i brat. Czasami żartowali, że do nich należy cały świat. Nikogo i niczego po za nią nie widział. Liczyła się tylko ona. Chciał zostać przy niej do końca życia. Ona nigdy jednak nie słyszała wołania jego serca, a on z każdym spotkaniem co raz bardziej cierpiał. Pewnego dnia była sama w domu. Rodzice wyjechali na całe popołudnie do cioci i miała cały dom dla siebie. Poprosiła go by pomógł jej w lekcjach. Zgodził się. Idąc do niej poczuł, że to jest właśnie ten moment na wyznanie swoich uczuć. Gdy dotarł na miejsce poszła zrobić herbatę. Rozłożyli się tak jak zawsze na dywanie, a ona usiadła na jego kolanach posyłając mu piękny uśmiech. Nie chciał dłużej zwlekać. Zaczął od słów: „Na miłość nie ma lekarstw”. Powiedział wszystko co czuje i przyznał się do tego, że nie daje sobie bez niej rady. Wyznał jej, że się zakochał. Zsunął ją ze swoich kolan i wstał ze łzami w oczach. Ona nie dowierzała w to co mówił, a on nie wierzył, że udało mu się to powiedzieć. Obawiał się jej reakcji, ale miał już to za sobą. Wyszedł tak szybko jak przyszedł. Wychodząc rzucił krótkie: „Kocham Cię i przepraszam”. Ona zamarła w bezruchu i nie wiedziała co ma zrobić. Płakała bardzo długo po jego wyjściu. Minął dzień, później drugi, trzeci i czwarty. Przez ten cały czas myślała o tej sytuacji. Tak samo jak jemu, zabrakło odwagi by stanąć naprzeciwko siebie. Ciężko było im bez siebie. Żałował po części słów i sytuacji która się zdarzyła. Chciał cofnąć czas i wymazać wszystko z jej pamięci. Chciał to wszystko naprawić. Tęsknił za chwilami, które z nią spędzał. Nie potrafił znaleźć sobie żadnego miejsca. Siedząc na parapecie z myślami w chmurach usłyszał pukanie do drzwi. Otwierając drzwi ujrzał ją. Wystarczyła krótka chwila i trzymał ją w swych ramionach. Nie mówili nic. Nie potrzebowali słów. Stali wtuleni w siebie. On szepnął jej na ucho: „Jest mi źle bez Ciebie”. Ona odchyliła głowę i spojrzała w jego oczy. Wyszeptała krótkie: „Zapomnijmy o tym”. W tym momencie ich usta się spotkały. Była osobą, która zaczęła spełniać jego marzenia. Stali razem płacząc. Wycierał jej łzy, które co chwile spływały po policzku. Obiecali sobie, że będą już na zawsze razem. Często powracali do rozmowy w której uznali, że będą tylko przyjaciółmi. Sami doszli do wniosku, że nie ma granic w przyjaźni między kobietą, a mężczyzną. Zawsze ktoś z tej przyjaźni wychodzi z blizną.

4 komentarze: