poniedziałek, 11 listopada 2013

Mała część mnie.

Część 3

Minęła godzina. Zaczęła powolutku otwierać niebieskie oczy, które powędrowały na mnie. Uśmiechnęła się, a ja złożyłem na jej ustach pocałunek. Wyszeptałem: Witaj Śpiochu. Zaczęła delikatnie się przeciągać. Uwielbiałem patrzeć jak to robi. Niby takie nic, ale sprawiało, że mimowolnie się uśmiechałem. Połaskotałem ją delikatnie a z jej ust padło: Dobrze wiesz, że nie lubię łaskotek. Zaczynała się zawsze wiercić. Z jednej strony było to fajne ale nie chciałem jej tak torturować. Przysunęła się bliżej mnie, zwinnym ruchem kładąc się na mnie. Głowę położyła na klatce piersiowej, a moje ręce zaczęły wędrówkę po jej plecach. Zacząłem zastanawiać się jak będzie za kilka lat. Czy nadal będę miał tak piękną i wartościową kobietę u swego boku? Nie mam pojęcia, ale wiem, że ten czas będę wspominał bardzo przyjemnie. Najpiękniejsze chwile w moim życiu. Przytuliłem ją bardzo mocno do siebie i pragnąłem by została ze mną na zawsze. Podniosła głowę i dała mi całusa. Po dłuższym leżeniu poszliśmy do łazienki. Weszliśmy pod prysznic. Gorąca woda zaczęła przyjemnie otulać nasze ciała. Szyby automatycznie pokryły się parą co dało nam poczucie większej intymności. Sięgnąłem po żel, który razem wybraliśmy na zakupach. Wycisnąłem go trochę na dłoń i zacząłem delikatnie myć moją Ślicznotkę. Zacząłem od ramion, kierując dłonie na talie, a następnie do góry wzdłuż kręgosłupa. Ciepły strumień wody spływał po moich plecach i delikatnie odprężał. Wycisnąłem jeszcze trochę żelu i powędrowałem dłońmi na jej piersi. Zacząłem delikatnie je masować, zataczając nimi kółka. Jedną dłonią zacząłem schodzić niżej. Przyciągnąłem ją bliżej siebie i strumień wody otoczył nas dwoje. Moja dłoń wędrowała po jej klatce, przez brzuch, docierając do jej cytrynki. Wsunąłem dłoń pomiędzy nogi zaczynając delikatnie ją pobudzać. Podążałem opuszkiem palca wzdłuż niej, później zacząłem robić delikatne kółeczka co sprawiło, że zaczęła wydawać z siebie ciche jęki. Robiła się co raz bardziej wilgotna. Podziałało to na mnie ekspresowo. Mój penis był w gotowości. Zaczęliśmy oddychać głębiej. Pożądanie zaczęło rosnąć w nas co raz bardziej. Wsunąłem w nią dwa palce i zacząłem powoli nimi poruszać. Jedną dłonią powędrowała na moją głowę, a drugą położyła na szyi. Czułem, że pragnie więcej. Energicznym ruchem odwróciłem ją twarzą do siebie. Złapałem ją za pupę i poprosiłem by mocno owinęła swoje nogi wokoło moich bioder. Przycisnąłem ją do ściany. Zimne kafelki sprawiły, że na jej ciele pojawił się delikatny dreszczyk. Jej dłonie miały zamiar powędrować na moją szyję, ale im na to nie pozwoliłem. Złapałem je i również przysunąłem do ściany. Nie mogła się poruszyć, a ja wsunąłem swojego członka głęboko w nią. Wydała głośny jęk, który pobudził mnie do dalszego działania. Zacząłem poruszać się w niej bardzo energicznie. Wydawała z siebie jęki. Ja również. Ciężko było się powstrzymać. Chcieliśmy tego razem. Poruszając się w niej tak bardzo szybko, a za razem głęboko nie musieliśmy czekać długo. Wydaliśmy z siebie okrzyk. W tym samym momencie doszliśmy razem. Uwolniłem jej dłonie, które mocno zacisnęły się w około mojej szyi. Moje powędrowały na jej pupę. Przytrzymując ją i dalej będąc w niej rozkoszowaliśmy się błogim stanem. Gdy odzyskaliśmy możliwość rozluźnienia wszystkich mięśni wyszedłem z niej. Zdjęła nogi z moich bioder i postawiła delikatnie na czubkach moich. Cały czas przytrzymywałem ją by utrzymać równowagę. Nasze czoła złączyły się. Oddechy były bardzo nieregularne i słyszeliśmy szybkie bicie naszych serc. Zamknęliśmy oczy i rozkoszowaliśmy się swoją obecnością. Jak ona to robiła, że mnie tak pobudzała? Nie mam pojęcia. Wiem, że jest niesamowita. Nasze ciała były złączone i nawet nie drgnęliśmy by je rozdzielić. Upajaliśmy się swoją obecnością. Chciałem by to trwało jak najdłużej. Mógłbym tak stać z nią w nieskończoność. Po chwili poczułem jak jej gorące usta dotykają moich. Nasze języki łączy się i rozdzielały, by móc za chwilę ponownie do siebie wrócić. Po tym długim, namiętnym i czułym pocałunku otworzyliśmy oczy. Moje dłonie powędrowały na jej szyję. Delikatnie opuszkami palców wędrowałem po jej czułych miejscach. Zakręciłem wodę i owijając moją Księżniczkę w ręcznik wziąłem na ręce. Zaniosłem ją do kuchni byśmy mogli zjeść wspólnie śniadanie. Śmiała się i mówiła jak bardzo mnie Kocha. Piękne uczucie. Coś cudownego. Chciałbym tak przeżywać to każdego dnia. Móc cieszyć się obecnością drugiej osoby. Posadziłem ją na krześle i przyniosłem kapcie. Przygotowałem dla niej śniadanie z masą witamin, a przede wszystkim Miłości. W ten sposób mogłem okazać jej wdzięczność, że jest przy mnie. Podając śniadanie czule ucałowałem ją w czoło i usiadłem obok. Bardzo smakowało mojemu Słodziakowi, a to mnie ucieszyło. Po wspólnie zjedzonym śniadaniu i ubraniu się postanowiliśmy posiedzieć i pooglądać kilka filmów. Odpoczywając przez resztę dnia.
Chciałbym opowiedzieć Wam jeszcze więcej. Mógłbym opisywać każdy dzień spędzony z nią. Wiecie dlaczego? Bo każdy jest wyjątkowy i inny. Mam nadzieję, że nie tylko ja traktuję tak wyjątkowo swoją Kobietę. Każdy dorosły facet powinien starać się jak tylko może, by dawać radość każdego dnia swojej Ukochanej. Pamiętajcie, że każda kobieta powinna czuć się w waszych ramionach bezpieczna i wyjątkowa a to tylko od Was zależy czy tak będzie. Ja mam swój malutki, ale za to bardzo kochany świat obok siebie. Na czyste kartki papieru przerzuciłem kilka chwil i sytuacji. Prawdziwe, szczere i bardzo osobiste.
Do usłyszenia za jakiś czas ;)
Pozdrawiam.
M.
 
KONIEC

sobota, 2 listopada 2013

Mała część mnie.

Część II

Usiadła na mnie okrakiem. Moje dłonie powędrowały na jej uda. Wyglądała tak seksownie. Miałem wrażenie, że kocham się z zupełnie inną kobietą. Ciekawe uczucie. Nachyliła się nade mną i mogłem dotknąć jej pięknych piersi, bawiąc się nimi przez chwilę. Podarowała mi długi, ale bardzo namiętny pocałunek. Wracając do poprzedniej pozycji jej ręka kierowała się po mojej klatce, brzuchu na którym zatoczyła kilka kółek i docierając do mojej męskości chwyciła go całą dłonią. Rozkazała mi bym ręce włożył pod głowę, by nie kusiły mnie za bardzo. Zaskoczyła mnie tym. Wiedziałem, że uwielbia mój dotyk, lecz tym razem go nie chciała. Podziałało to na mnie bardzo pozytywnie. Dłonią zaczęła poruszać w górę i w dół. Najpierw powoli i delikatnie. Po kilku chwilach takiej stymulacji zaczęła poruszać ręką szybciej. Ledwo wytrzymywałem, a patrząc się na jej piersi, które unoszą się z każdym ruchem podniecało mnie to jeszcze bardziej. Zacząłem głębiej oddychać i wydawać z siebie jęki. Było mi tak nieziemsko przyjemnie. Byłem ciekawy co jeszcze wymyśli. Kryła w sobie coś czego nie potrafiłem rozgryźć. Delektując się tymi przyjemnościami i rozpływając się powoli poczułem jak jej usta zaciskają się na czubku mojego członka. Wydałem z siebie cichy jęk i zacisnąłem pięści pod wpływem tych doznań. Chciałem więcej. Zdecydowanie więcej. Pragnąłem tak bardzo ją dotknąć a wiedziałem, że nie mogę. W sumie to było dla mnie nowe doświadczenie i nie chciałem tego psuć. Zaczęła zataczać kółeczka na jego czubku od czasu do czasu obejmując go ustami i delikatnie ssąc. Pragnąłem wejść w nią. Dobrze wiedziała co robi. Wiedziała, jak to na mnie podziała. Moje rozmyślania przeszył dreszczyk gdy głęboko wsunęła go do swoich ust. Byłem na skraju wytrzymania. Pierwsza kobieta, która pobudzała wszystkie moje zmysły. Coś cudownego. Czułem, że odpływam. Ona też to czuła. Pragnąłem jej. Bardzo. Chciałem wejść w nią i kochać się tak namiętnie i dziko. Otworzyłem oczy i popatrzyłem na nią. Ten widok doprowadził mnie do szczytowania. Moje mięśnie automatycznie się zacisnęły. Z głośnym jękiem opadłem na łóżko, oddychając płytko i nieregularnie. Czułem się jak w niebie. Naprawdę. Doprowadziła mnie do stanu obłędu. Zaczęła delikatnie wyjmować go z ust, wkładając go jeszcze kilka razy co nie pozwoliło mi na tak szybkie rozluźnienie. Na końcu possała jeszcze jego czubek, a ja ponownie zacisnąłem wszystkie swoje mięśnie. Uśmiechnęła się i obdarowując mój brzuch pocałunkami dotarła do moich ust. Złożyła krótki pocałunek, położyła się obok mnie i zaczęła mi się przyglądać. Jej dłonie wędrowały po moim ciele, a ja próbowałem dojść do siebie. Zacząłem skupiać się na wędrówce jej dłoni. Opuszkami palców wędrowała po moim policzku, przejeżdżając delikatnie po moich ustach przesuwając je po moim prawym obojczyku wzdłuż klatki piersiowej i biodrach. Powtarzała to kilkakrotnie, aż powoli otworzyłem oczka. Oparłem się na łokciach dając jej namiętnego buziaka. Patrząc głęboko w jej oczy powiedziałem: Bardzo Cię pragnę . Nie odpowiedziała. Gwałtownie popchnęła mnie z powrotem na łóżko. Popatrzyła na mnie. Miała lekko rozchylone usta. Oddychała głęboko i patrząc się na mnie odpowiedziała: Ja też . Chwilę po tym znalazłem się w niej. Poruszała się w górę i w dół. Najpierw nie za głęboko. Moje ręce pokierowała na swoje biodra. Ona za to odchyliła się do tyłu i oparła swoje dłonie pomiędzy moimi nogami. Nieziemskie doznanie. Zacząłem wchodzić w nią głębiej. Co raz bardziej doprowadzając nas do szczytu. Uniosłem się gwałtownie i położyłem ją na plecy. Tego wieczoru to ja chciałem dominować. Nie wychodząc z niej zacząłem wchodzić w nią bardzo głęboko i szybko. Była wilgotna i podniecona. Czułem, że jest jej dobrze. Pragnęła co raz więcej. Oddychaliśmy szybko i płytko, wydając przy tym głośne jęki. Nogi założyła na moje plecy mógł wejść w nią głębiej. Jeszcze tylko kilka chwil. Kilka mocniejszych wejść i pchnięć. Wystrzeliłem, a ona również przeżyła to co ja. Opadłem na nią. Całym rozgrzanym i zaspokojonym ciałem. Razem tego pragnęliśmy. Nasze ciała drżały. Odpłynęliśmy w krainę magicznych doznań. Wyszedłem z niej, dając jej delikatnego całusa. Położyłem się obok, patrząc na jej zaróżowiałe policzki. Przykryłem ją delikatnie kocem, który leżał obok by nie czuła się skrępowana. Oparłem się na łokciu podpierając głowę. Dochodziła do siebie po bardzo udanym seksie. Było mi z nią cudownie. Nawet nie potrafię tego opisać. Takie jedno słowo nie zastąpi tego jak się czułem. Nie wyrazi moich emocji. Musicie uwierzyć mi na słowo, że było niesamowicie. Dawałem jej krótkie i bardzo delikatne pocałunki aż nie odzyskała mowy. Otworzyła swoje oczka. Spojrzała na mnie tym swoim rozmarzonym spojrzeniem i wyszeptała: Było cudownie . Złożyłem na jej ustach pocałunek i odpowiedziałem: Zgadza się Skarbie . Przysunęła się do mnie bliżej, a ja wtuliłem się w jej rozgrzane i aksamitne ciało. Zasnęliśmy tak wsłuchując się w bicie serc. Obudziłem się rano. Przez okno wpadały piękne promienie słońca, które wpłynęły na mój humor. Ona leżała obok mnie. Wtulona w moje ciało. Jej dłoń delikatnie leżała na mojej klatce piersiowej, a głowa na ramieniu. Wyglądała tak słodko. Nie miałem serca by ją budzić. Podarowałem delikatnego całusa w czoło i spokojnie czekałem aż moja Księżniczka się obudzi.

CDN...

poniedziałek, 7 października 2013

Mała część mnie.

  Część I

Patrzyłem na nią. Siedziała naprzeciw mnie popijając kawę. Ona również się na mnie patrzyła przygryzając wargę. Nie macie pojęcia jak mnie to rozpraszało. Była piękna. Miała delikatne wcięcie w tali, piersi które mieściły mi się w dłoniach i zgrabną pupę, którą uwielbiałem dotykać. Moja osobista idealna kobieta. Często powtarzałem jej, że nie ma tak robić bo nie wytrzymam i rzucę się na nią w miejscu publicznym. Ona wtedy przyglądała się mi ze spojrzeniem mówiącym: Ciekawe co byś mi wtedy zrobił? Zabrałem ją pewnego dnia do mieszkania. Od rana chciałem spędzić z nią trochę czasu. Pamiętam, że nie widzieliśmy się długo i akurat znalazł się jeden dzień wolnego. Długo się przygotowywałem. Ubrałem się tak jak zawsze lubiła. Ona w sumie zrobiła tak samo. Wyglądała przepięknie w bluzce z dekoltem rozpinaną z przodu i obcisłymi czarnymi rurkami. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Uwodziła mnie nawet tym jak szła. Poruszała się z taką gracją. Była taka niewinna a za razem pociągająca. No ale dobra. Nie o tym chciałem Wam dzisiaj napisać. Zabrałem ją do siebie. Przygotowaliśmy razem kolacje, jak zwykle się przy tym wygłupiając. Gdy stała przy kuchence i mieszała warzywa na patelni nie mogłem się oprzeć. Bluzka odsłaniała jej całe ramię. Podszedłem do niej od tyłu delikatnie obejmując ją w tali. Dałem jej delikatnego całusa w kark. Czekałem na jej reakcje. Uśmiechnęła się i zamruczała. Podziałało to na mnie jak narkotyk. Czule zacząłem całować ją wzdłuż karku. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Przesunąłem czubkiem nosa po jej ramionach dając krótkie całusy na łopatkach. Miała piękny zapach skóry. Taki delikatny. Cała była delikatna. Jej skóra również. Taka niespotykana i wrażliwa jak u malutkiego dziecka. Moje ręce powędrowały z jej bioder na pupę, a później pod bluzkę którą powoli z niej zdejmowałem. Odkrywałem każdy centymetr jej ciała po kolei. Podobało jej się to i nie próbowała zaprzeczać. Rękoma dotarłem do jej pięknych piersi. Delikatnie ująłem je w dłonie czując koronkowy staniczek. Zdjąłem całkowicie z niej bluzkę i podarowałem całusa w kark. Ponownie zaczęła przygryzać wargę. Wyłączyłem kuchenkę. Odwróciła się do mnie. Jej ręce powędrowały na moją szyje, a jej opuszki palców dotykały moich uszu. Skupiałem się tylko na niej. Podarowała pierw nieśmiałego ale za razem delikatnego i czułego całusa. Zaczynałem odpływać. Miała rozmarzone oczy. Jej dłonie zaczęły wędrować po moim ciele. Zjechała nimi po mojej klatce piersiowej, później po torsie i dotarła do spodni. Pierw zdjęła mi koszulkę, później zaczęła obdarowywać moją szyję i ramiona pocałunkami. Zamieniając je na delikatne pieszczoty językiem w najbardziej czułych miejscach. Wiedziała, że mnie to bardzo podnieci. Zacząłem szybciej oddychać a w jej oczach pojawiło się ogromne pożądanie. Odsunąłem ją delikatnie od siebie. Brakowało mi dosłownie kilku chwil bym wtedy doszedł ale nie chciałem by nastąpiło to tak szybko. Przejąłem prowadzenie. Chwyciłem ją za pupę i usadowiłem na blacie kuchennym. Owinęła mnie nogami w pasie dzięki czemu mogłem być bardzo blisko niej. Moje ręce powędrowały na jej plecy odpinając zręcznie stanik. Moje usta zaczęły wędrówkę po jej ciele. Najpierw zacząłem całować jej ramiona zsuwając przy tym szelki od staniczka. Zaczynała wydawać z siebie ciche jęki co jeszcze bardziej mnie umocniło w przekonaniu, że jej się podoba. Powróciłem do pięknych, słodkich i malinowych ust. Całowałem ją na początku delikatnie, później z jeszcze większym pragnieniem. Jej dłonie zeszły w międzyczasie do moich spodni. Zwinnie odpięły guzik i rozporek wypuszczając na wolność mojego członka, który był w pełni gotowy. Miała chłodne dłonie, które wsunęła w moje bokserki sprawiając, że nogi zaczęły delikatnie się pode mną uginać. Chwyciłam ją za pupę i zaprowadziłem do naszej sypialni. Delikatnie położyłem ją na łóżko. Zdjąłem swoje spodnie, które zdążyły zsunąć mi się już po drodze. Rozpiąłem guzik w jej spodniach, rozporek i delikatnie pozbyłem się dolnej części garderoby. Wracając zacząłem całować stopy i wewnętrzną stronę ud, dochodząc do najbardziej uwrażliwionego miejsca na jej ciele. Delikatnie przesunąłem czubkiem języka po niej. Pięknie pachniała i smakowała. Powtórzyłem to kilka razy, a następnie zacząłem ją całować. Poczułem drobne dłonie na swojej głowie, które przeczesywały moje włosy. Zaciskała je gdy się podniecała. Uwielbiałem to. Wsunąłem język w dziurkę i zacząłem zataczać w niej kółeczka. Spodobało jej się to. Zaczęła wydawać z siebie głośniejsze jęki i przyśpieszył jej się oddech. Przycisnęła bardziej moją głowę do siebie. Chciała więcej i więcej. Czułem jak jej mięśnie się zaciskają. Wiedziałem, że za chwile dojdzie. Nie czekając dłużej zacząłem ją stymulować palcami. Była taka wilgotna. Wsadziłem je najgłębiej jak potrafiłem. Pierwszy. Drugi i trzeci aż wydała z siebie okrzyk momentalnie zaciskając wszystkie mięśnie. Leżała tak przez chwilę zaciskając opuszki palców dalej na mojej głowie po chwili je rozluźniając. Zacząłem podążać w kierunku jej ust. Moje dłonie powędrowały na talię a usta dawały delikatne i krótkie pocałunki. Obdarowałem nimi brzuch, mostek i piękne piersi kończąc długim, namiętnym pocałunkiem na malinowych ustach. Nadal miała zamknięte oczy. Wpatrywałem się w nią. Miała zaróżowiałe policzki i nieregularny oddech. Na jej twarzy malowało się podniecenie i radość. Podarowałem jeszcze kilka całusów po których otworzyła swoje piękne oczka. Jej spojrzenie mówiło: Chcę więcej. Uśmiechnęła się. Nie musiałem czekać długo na podziękowania. Rozkazała mi bym położył się na plecach. Posłusznie wykonałem żądanie i czekałem na jej ruch.

CDN...

poniedziałek, 23 września 2013

Tęsknota.

Tęsknota. Niby takie nic a sprawia, że człowiek zaczyna umierać. Wyniszcza się od środka bo tęskni. Tęsknota do drugiego człowieka jest chyba najsilniejsza. Też pewnie tak macie. Nie wiecie co macie ze sobą zrobić. Chodzicie z miejsca na miejsce i myślicie. Nawet ilości jedzenia się zmniejszają bo tęsknota jest silniejsza. To ona pożera cały nasz czas. Sprawia, że zapominamy o teraźniejszości a dusza jest przy drugiej osobie. Tak w ogóle to chciałabym Was przeprosić. Nie przedstawiłam się. Mam na imię Lena. Jestem ciągle uśmiechnięta i zarażam pozytywną energią ludzi ale nie tylko. Czasami też mam takie dni jak ten, że siedzę i myślę. Myślę o tym co czuję. Wiecie co? Ludzie nie patrzą na uczucia. Zdajecie sobie sprawę z tego ile uczuć towarzyszy Wam każdego dnia? Ja uświadomiłam sobie to dopiero dzisiaj. Tylko dla mnie najmocniejszym uczuciem jest obecnie tęsknota. Chyba wiecie o czym mówię. Myślę, że każdy za kimś tęskni. Nie ważne czy jest daleko czy blisko. To nie ma znaczenia bo i tak jest tak samo. Nic się nie zmienia. Mamy dużo pragnień. Też macie czasami tak, że chcecie się przytulać bez końca? Ja dzisiaj potrzebuję tego bardzo. Powiem Wam jeszcze czego pragnę. Pragnę pocałunków ale nie takich zwykłych tylko takich delikatnych. Bardzo delikatnych. Ust które za każdym muśnięciem mojej skóry będą przyprawiały mnie o dreszczyk i gęsią skórkę. Pragnę ciepła ciała mojego partnera. Jego uśmiechu, czułych ramion, bicia serduszka i ciepła które bije od niego na kilometr. Pragnę spojrzenia, które przeszywa mnie i sprawia, że czuję się wyróżniona. Pragnę Jego. Chciałabym by po prostu był tutaj przy mnie. Tylko to jest tak bardzo niemożliwe. Dzieli nas 900 km. Strasznie dużo. Dobija mnie ta myśl, że jest tak daleko. No ale nic nie poradzę. Wróci za niedługo. Wszystko byłoby ładnie pięknie tylko jest jedno ale. Mianowicie jest starszy ode mnie o przeszło 20 lat a po mimo tej różnicy wieku czujemy się jak dwoje szesnastolatków którzy przeżywają swoją pierwszą miłość. Teraz pewnie pomyślicie sobie: „Czy ona oszalała? Czy jest normalna?”. Tak. Jestem jak najbardziej normalna ale uczuć nie da się tak odrzucić. Oszalałam. Naprawdę. Wiem, że to jest głupie i niepoważne ale trzeba żyć chwilą a ja czuję się tak jakbym dostała drugie życie. Spotkałam osobę, która wniosła w nie szczęście. Tego brakowało mi w życiu. Szczęścia. Z ręką na sercu mogę powiedzieć Wam, że jestem szczęśliwa. Obawy? Tak. One są. Czają się przy każdej decyzji ale po mimo tego dalej razem w to brniemy. Im bardziej się boje tym bardziej mnie do niego przyciąga. Chcę by już tak pozostało. Chcę czuć się dalej szczęśliwa. Chcę być dla niego takim promyczkiem, który wnosi w jego życie dużo promyczków słońca. A jeszcze nie dawno czytałam o tym, że związki z dużą różnicą wiekową są najlepsze. Wiecie dlaczego? Bo ludzie się rozumieją, szanują, wspierają i nie chodzi im tylko o sex. Muszę przyznać rację. Tak właśnie jest i mam nadzieję, że tak pozostanie. Będę z nim po mimo tego, że wielu ludzi uważa inaczej. Nikt ani nic na moim miejscu nie powstrzymałby mnie od Miłości. Ona nie puka. Po prostu przychodzi.

piątek, 3 maja 2013

Pierwsze spotkanie.

Był słoneczny letni wieczór. Ona wracała z mamą z zakupów. On jako małolat palił pod blokiem by nikt go nie zauważył. Był skromnym chłopakiem, który nie szukał wrażeń. Bardzo zamknięty w sobie po rozwodzie rodziców. Po mimo swojego wieku wiedział coś o życiu. Widział to, czego widzieć nie powinien. Kiedy ojciec tłukł mamę swoją ciężką ręką a on stał jak sparaliżowany. Wtedy pod blokiem ich spojrzenia się spotkały. Uśmiechnął się do niej, a ona to odwzajemniła. Stwierdził, że jest miła na pierwszy rzut oka. Była bardzo młoda. Nie znali się, bo on był nowym lokatorem. Powiedział: „Dobry wieczór” i zaproponował pomoc wniesienia zakupów. Mama podziękowała, ale ona skorzystała z jego propozycji. Kiedy wchodzili po schodach na górę wolno się przedstawił. Ona również się przedstawiła po mimo swojej nieśmiałości. Była to zaledwie krótka chwila ale dla niego była wiecznością. Kiedy mu podziękowała on z uśmiechem na twarzy powiedział: „Mogę tak częściej”. Mijały miesiące od tego spotkania. Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Byli przyjaciółmi. Jednak on zaczął czuć do niej coś więcej. Z każdym dniem ona stawała się dla niego nadzieją na lepsze jutro. Po chwilach spędzonych z nią noce spędzał na myśleniu o niej. Nie potrafił zasnąć i odtwarzał wspólnie spędzony dzień razem. Dla niego nie była tylko koleżanką. Dusił to w sobie, a dobrze wiedział jaka jest prawda. Za każdym razem kiedy zbierał się w sobie i chciał jej to powiedzieć nie udawało się. Gdy widział ją każdego dnia odbierało mu mowę i nie potrafił powiedzieć tego co naprawdę czuje. Wspólny czas spędzali na chodzeniu do kina i czasami chodzili na spacery. Pomagali sobie w lekcjach i co jakiś czas razem jadali kolacje. Nikomu nie przeszło przez myśl, że ona i on mogliby być kiedyś razem. Przypominały mu się rozmowy na samym początku kiedy ona pytała: „Co by było gdybyśmy byli razem?” Wtedy było za wcześnie na to pytanie. Nie zdawał sobie wtedy sprawy, że ona będzie kobietą o której śnił i marzył. Byli dla siebie jak siostra i brat. Czasami żartowali, że do nich należy cały świat. Nikogo i niczego po za nią nie widział. Liczyła się tylko ona. Chciał zostać przy niej do końca życia. Ona nigdy jednak nie słyszała wołania jego serca, a on z każdym spotkaniem co raz bardziej cierpiał. Pewnego dnia była sama w domu. Rodzice wyjechali na całe popołudnie do cioci i miała cały dom dla siebie. Poprosiła go by pomógł jej w lekcjach. Zgodził się. Idąc do niej poczuł, że to jest właśnie ten moment na wyznanie swoich uczuć. Gdy dotarł na miejsce poszła zrobić herbatę. Rozłożyli się tak jak zawsze na dywanie, a ona usiadła na jego kolanach posyłając mu piękny uśmiech. Nie chciał dłużej zwlekać. Zaczął od słów: „Na miłość nie ma lekarstw”. Powiedział wszystko co czuje i przyznał się do tego, że nie daje sobie bez niej rady. Wyznał jej, że się zakochał. Zsunął ją ze swoich kolan i wstał ze łzami w oczach. Ona nie dowierzała w to co mówił, a on nie wierzył, że udało mu się to powiedzieć. Obawiał się jej reakcji, ale miał już to za sobą. Wyszedł tak szybko jak przyszedł. Wychodząc rzucił krótkie: „Kocham Cię i przepraszam”. Ona zamarła w bezruchu i nie wiedziała co ma zrobić. Płakała bardzo długo po jego wyjściu. Minął dzień, później drugi, trzeci i czwarty. Przez ten cały czas myślała o tej sytuacji. Tak samo jak jemu, zabrakło odwagi by stanąć naprzeciwko siebie. Ciężko było im bez siebie. Żałował po części słów i sytuacji która się zdarzyła. Chciał cofnąć czas i wymazać wszystko z jej pamięci. Chciał to wszystko naprawić. Tęsknił za chwilami, które z nią spędzał. Nie potrafił znaleźć sobie żadnego miejsca. Siedząc na parapecie z myślami w chmurach usłyszał pukanie do drzwi. Otwierając drzwi ujrzał ją. Wystarczyła krótka chwila i trzymał ją w swych ramionach. Nie mówili nic. Nie potrzebowali słów. Stali wtuleni w siebie. On szepnął jej na ucho: „Jest mi źle bez Ciebie”. Ona odchyliła głowę i spojrzała w jego oczy. Wyszeptała krótkie: „Zapomnijmy o tym”. W tym momencie ich usta się spotkały. Była osobą, która zaczęła spełniać jego marzenia. Stali razem płacząc. Wycierał jej łzy, które co chwile spływały po policzku. Obiecali sobie, że będą już na zawsze razem. Często powracali do rozmowy w której uznali, że będą tylko przyjaciółmi. Sami doszli do wniosku, że nie ma granic w przyjaźni między kobietą, a mężczyzną. Zawsze ktoś z tej przyjaźni wychodzi z blizną.

niedziela, 10 marca 2013

Przemyślenie o samotności.

Witajcie.
Tematem moich dzisiejszych przemyśleń jest samotność.
Co raz więcej młodzieży zakłada blogi na których opisują to co się u nich dzieje. Najczęściej występują oni anonimowo. Pojawia się pytanie: Dlaczego? Jest wiele powodów dla których ludzie nie chcą się ujawniać ze swoimi problemami i z tym co czują. Anonimowość pozwala im otworzyć się i napisać wszystko to co czują. Powodem też takich zachowań jest brak osób z którymi moglibyśmy porozmawiać. Co raz częściej nie mamy osób, którym moglibyśmy zaufać. Poszukując takie osoby czasami znajdujemy je, ale po pewnym czasie okazuje się, że jednak się myliliśmy. Zaufaliśmy, a okazało się, że jest to kolejna fałszywa osoba. Zaczynamy powoli tłumić w sobie wszystkie problemy i emocje które w nas siedzą. Nie pozwalamy im ujrzeć światła dziennego. Dopasowujemy się idealnie do świata, który ciągle za czymś goni. Nie ma czasu na to by przystać i popatrzeć na osoby, które borykają się z wieloma problemami. Bywa tak, że my sami boimy się podejść i pomóc. Osoby, które nie mają osób do rozmowy są zamknięte w sobie i nie ufają ludziom. Można powiedzieć, że są rozdarci emocjonalnie. Czasami gubią się i nie potrafią odnaleźć swojego celu. Są przepełnieni strachem. Możemy wesprzeć ich słowem, ale dla nich to i tak niewiele. Osobami samotnymi są również takie, które straciły kogoś bardzo ważnego w życiu. Pogrążają się w stan, w którym są sami. Dołują się i usilnie starają powracać do przeszłości. Ale czy to ma sens? Wspomnienia, które powracają sprawiają, że zaczynamy płakać. Zaczynamy tęsknić za rzeczami jakie były wtedy. Pragniemy aby to wszystko powróciło. Staramy się robić coś w tym kierunku. Tylko czasami jest za późno naprawić coś, co się zepsuło. Pewnych sytuacji, zdarzeń i wypowiedzianych słów nie cofniemy po mimo tego, że tak bardzo tego chcemy. Nie odwrócimy szklanki do góry dnem, jeśli się zbiła. Możemy próbować ją posklejać, ale i tak później nie wlejemy do niej wody. Będzie nieszczelna. Samotni ludzie widzą świat szarymi kolorami i każdego dnia marzą o tym by mieć drugą osobę u swojego boku. Mają również pragnienia, które za każdym razem tłumią by nie wyszły na zewnątrz. Każdego dnia toczą walkę z samymi sobą. Mają marzenia, które chcieliby spełnić. Każda taka osoba szuka czegoś co pochłania ich czas by zapomnieć o otaczającym świecie. Odizolowanie się każdego dnia na kilka godzin by móc zapomnieć. Można wyróżnić jeszcze jeden typ osób, które chcą się dołować. Lubią to robić, ale nie są w pełni świadomi tego co robią. Gdy brakuje im jakiś silnych emocji szukają zamiennika, który daje im cierpienie. Łatwiejsza droga do wyrażenia tego co czują. Czasami takie osoby wiedzą, że problem tkwi głęboko w nich i są w pełni tego świadomi. Odpychają tą świadomość, że tacy są. Tylko później zaczyna brakować im sił i poddają się. Pewnie każdy z nas, zna takie osoby lub po prostu sami tacy jesteśmy. Może warto otworzyć się bardziej na ludzi? Tylko tak, by później nie żałować tego, że powiedziało się za dużo. Starajmy się rozmawiać z takimi osobami, by urozmaicić im czas miłą rozmową i pomóc w otworzeniu się na świat. Pokażmy im, że nawet osoba samotna może być szczęśliwa. Wystarczy tylko spojrzeć z innej perspektywy na to co nas otacza, a świat od razu wydaje się inny. Mam do Was jeszcze jedną prośbę. Po przeczytani tego co napisałam zajrzycie w głąb  siebie i zastanówcie się jacy jesteście. Gdy jesteście nieszczęśliwi to czy nie na własne życzenie? Od negatywnych emocji łatwo jest się uzależnić. Można to porównać do narkotyków, które uzależniają również tak samo. Jeśli dopadnie Was uzależnienie zacznijcie z nim walczyć. Po uzależnieniu nie będziecie potrafili być szczęśliwi, nawet jeśli spełnią się Wasze najskrytsze marzenia.
Dobranoc.


sobota, 2 lutego 2013

Miłość na odległość - przemyślenie.

Witajcie.
Tak jak mówi sam tytuł napiszę dzisiaj dla Was o miłość na odległość. Mam nadzieję, że się spodoba :)

Miłość na odległość wymaga dużego poświęcenia z dwóch stron. Ludzie, którzy decydują się na taki związek powinni mieć świadomość tego, że wymaga on poświęceń i wyrzeczeń. Może na początku wydaje się to łatwe do zrealizowania, ale z biegiem czasu pojawiają się problemy, które trzeba naprawiać. To nie jest tak, że wszystko będzie takie kolorowe i wszystko będzie się ładnie układać. Taki związek wymaga dużo pracy i chęci. Jeśli jedna ze stron nie będzie czuła się na siłach by wiązać się w taki sposób nie możemy naciskać. Musimy uszanować taką decyzję i znaleźć inne rozwiązanie w danej sytuacji. W takich związkach również dużą rolę gra zaufanie. Po co wiązać się z kimś komu w ogóle nie ufamy? To nie ma sensu i nie przyniesie pożądanych rezultatów. Mieć ukochaną osobę kilkanaście, a nawet kilkaset kilometrów dalej nie jest łatwym ciężarem do uniesienia. Kiedy mamy jakiś problem lub po prostu potrzebujemy obecności tej drugiej osoby obok siebie nie mamy tego od razu. Musimy cierpliwie czekać do kolejnego spotkania na które zbiera się pieniądze by móc zobaczyć swoją drugą połówkę. Znam osobiście ludzi, którzy żyją w takich związkach. Widzę jak czasami jest im ciężko. Bywa tak, że nie kupią sobie czegoś by tylko mieć na bilet. Ludzie, którzy znają takich ludzi nie wierzą, że uda im się przetrwać. Dołują mówieniem, że taki związek nie ma przyszłości i szans na rozbudowanie go bardziej. Tacy ludzie przeważnie nie byli w takich związkach lub byli i im się nie udało. Wiele ludzi boi się takich związków. Jest to ogromne zobowiązanie. Taki związek ciężko jest zbudować, ale gdy zobaczymy pierwsze efekty widzimy, że to do czego dążymy zostaje powoli realizowane. Takie związki poddane są próbie przetrwania. Jeśli miłość dwojga ludzi jest wielka i naprawdę chcą ze sobą być odległość nie stanowi dla nich żadnej przeszkody. Ciężko ją przeskoczyć, ale warto budować most, który ułatwi nam przejście na druga stronę. Dla takich ludzi taka przeszkoda jest do pokonania. Jeśli dążą do tego razem na pewno im się uda. Takie związki mają ogromną szansę na przetrwanie. Ludzie, którzy są w takich związkach wiedzą o sobie więcej i lepiej się rozumieją. Wiedzą, co znaczy tęsknota. Ogromna tęsknota, która czasami zabija człowieka od środka. Nie można jej tak po prostu w sobie stłumić. Jeśli nie potrafimy sobie z nią poradzić płaczemy z bezsilności i pragniemy by ukochana osoba była przy nas. Codzienne rozmowy nie oddadzą naszych odczuć w danym momencie. Nie możemy jej przytulić i dać buziaka na dobry początek dnia. Po zakończeniu kilkunastu godzinnej rozmowy telefonicznej lub na Skypie pojawia się w nas smutek. Chcemy więcej, ale jedyne co nam pozostaje to myślenie o tej drugiej osobie i odliczanie kolejnych godzin do rozmowy. Takie pary spotykają się przeważnie raz w miesiącu. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie opłaca się przyjeżdżać na kilka godzin z czego połowę przesiaduję się w środkach komunikacji. Może i tak, ale te kilka godzin dla osób, które są w sobie szaleńczo zakochani jest jak wieczność. Dla nich są to niezapomniane chwile i budowanie nowych wspomnień na kolejny miesiąc. Każde takie spotkanie jeszcze bardziej zbliża do siebie. W takich związkach pojawiają się chwile zawahania, ale dzięki wspólnej szczerej rozmowie każdego dnia wzmacniamy w sobie siły. Uważam, że taka miłość ma bardzo duże szanse na przetrwanie. Wierzę w takich ludzi i wspieram ich jak tylko mogę. Chociażby samą rozmową. Jeśli człowiek kocha całym swoim serduszkiem to jest w stanie przetrwać wszystko. Ta Miłość pokazuje nam jacy jesteśmy silni i wytrwali w dążeniu do celu. Każdego dnia podejmujemy walkę o to uczucie i pokazujemy drugiej osobie jakie ono jest mocne. Udowadniamy z każdym dniem naszą Miłość i chęć bycia z drugim człowiekiem. Tacy ludzie starają się ze wszystkich sił, by pokazać uczucie którym obdarowujemy ukochaną osobę. Takie związki są piękne. Miło patrzy się na szaleńczo w sobie zakochanych ludzi, którzy rzucają bagaże na peronie tylko po to by móc przytulić i pocałować swoją jedyną ukochaną osobę. Każdy kto jest w takim związku lub chce w takim być życzę dużo wytrwałości, cierpliwości, mnóstwo siły i bezgranicznego zaufania. Byście trwali w swoim uczuciu i byli jego pewni. Bardzo mocno wierzę w takich ludzi i będę trzymać za nich kciuki by przekroczyli tą przeszkodę, by mogli spędzać ze sobą niesamowicie dużo czasu bez tej odległości, która wtedy nie będzie już problemem. 
Miłego dnia.
Pa.