niedziela, 27 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

Część IX
Gdy Lena nabrała sił, a ciepła woda spływająca na jej plecy odprężyła jej ciało, odsunęła się od Sebastiana i pozwoliła by wstał jako pierwszy. Gdy stali naprzeciwko siebie Lena przytuliła się do Sebastiana i pocałowała go przed wyjściem. Zakręcili prysznic i wyszli z kabiny. Lena wzięła ręcznik i zaczęła się wycierać, a jej ukochany owinął się tylko ręcznikiem i patrzył na nią. Gdy skończyła, narzuciła na siebie jego koszulę, którą zostawiła w łazience przebierając się rano. Wychodząc z łazienki złapali się za ręce i powędrowali do pokoju. Lena położyła się na łóżko, a Sebastian powyłączał światła i dołączył do niej. Wtuliła się w niego i spali tak do samego rana. Następnego dnia Lena obudziła się szybciej od ukochanego i po cichu wyszła z pokoju. Poszła na dół przygotować śniadanie dla nich dwojga. Była godzina 9:15 więc nie zostało im dużo czasu. Rodzice mieli przyjechać o 12. Gdy skończyła przygotowywać śniadanie, poszła z powrotem do pokoju obudzić ukochanego. Sebastian jeszcze spał więc obudziła go delikatnym całusem w policzek, przesuwając palcami po jego klatce piersiowej. Ruszył się delikatnie i otwierając leniwie swoje oczka uśmiechnął się do Leny i podarował jej całusa. Pokazała mu talerz ze śniadaniem i powoli wstał by zjeść je razem z nią. Porozmawiali o tym, że będzie musiał za niedługo jechać i wymienili kilka zdać na temat ostatniego wieczoru. Zjedli więc pośpiesznie śniadanie i poszli się ubrać. Po kilku chwilach mogli posprzątać cały bałagan który powstał przez ostatnie 2 dni. Lenie nadal było mało. Spojrzała na Sebastiana, a później na łóżko. Sebastian widząc zamiary Leny uśmiechnął się i pozwolił by to ona decydowała teraz. Stali blisko ściany, więc oparł się o nią i oddał się we władanie ukochanej. Wsunęła ręce pod jego koszulkę i zaczynała ją podnosić co raz wyżej, obdarowując Sebastiana pocałunkami. Gdy dotarła do sutek possała je chwilę i jej ukochany zdjął koszulkę. Lena również zdjęła swoją, by pobudzić go jeszcze bardziej. Zaczęła pieścić delikatnie jego szyję. Jego oddech zaczął być głębszy i szybszy. Lena zaczęła wędrówkę rękoma po jego ciele. Nie przerywając pieszczot, jej ręce powędrowały ku Mr. P. Próbując rozpiąć pasek, który stawiał jej opory i odmawiał jej posłuszeństwa. Po ciężkich trudach udało jej go rozpiąć. Wyjęła go ze spodni i rzuciła w kąt. Popatrzyła na niego wzrokiem pełnym pożądania i dała mu namiętnego całusa. Zaczęła go dalej delikatnie pieścić i jej ręce powędrowały ponownie do spodni. Odpięła mu guzik i rozporek, zdejmując z niego spodnie. Rzuciła je w kąt do paska i pokierowała go na tapczan. Był już złożony więc usiadł na nim i oparł się. Lena usiadła na niego okrakiem i pozwoliła by Sebastian zajął się nią przez chwilę. Przesunął ręce na jej piersi, delikatnie całując odsłoniętą część nad biustonoszem. Po chwili przeniósł ręce na jej plecy by odpiąć biustonosz. Szybko poradził sobie z rozpięciem i rzucił go na podłogę. Bawiąc się nimi przez chwilę odchylił Lenę do tyłu i przejechał jedną dłonią do jej spodni, a druga pozostała na biodrze. Odpinając jedną ręką sprawnie guzik i rozporek. Lena wróciła do poprzedniej pozycji i wstała. Sebastian pocałował ją w brzuszek i rozpiął do końca rozporek, zdejmując z niej spodnie. Przesunął swoje ręce na biodra i dał jej znak, że ma usiąść z powrotem na jego kolanach. Sebastian był na samej bieliźnie więc Lena miała do niego łatwy dostęp. Popieściła Mr. P przez chwilę ręką i gdy stał się twardy, Lena usiadła na niego tak by go czuć. Gdy znaleźli wygodną pozycję Lena zaczęła poruszać biodrami. Czuła go tam na dole i podniecało ją to bardzo. Na początku zaczęła wydawać z siebie ciche jęki i głębiej oddychać. Jej ukochany również nie mógł powstrzymać się od wydawania odgłosów z siebie. Jego ręce powędrowały na jej pupę i dostosowali odpowiednie tępo. Czuli jak fala podniecenia rośnie. Przyśpieszyli i tylko kilka chwil sprawiło, że doszli razem. Lena opadając nagim ciałem na jego klatkę piersiową głęboko oddychając, przytuliła się do niego i wsłuchiwała się w bicie jego serca i szybki oddech. Gdy nabrała siły popatrzyła na niego i delikatnie pocałowała, uśmiechając się. Zsunęła się z jego kolan i powoli ubierała, a Sebastian przyglądał jej się przez chwilę i po chwili sam się ubrał. Podszedł do Leny i przytulił ją delikatnie od tyłu. Siadając jeszcze na chwile na łóżko i zbierając siły przytulił ją do siebie i rozkoszowali się ostatnimi chwilami wspólnie spędzonego weekendu.
KONIEC.

sobota, 26 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

Część VIII
Gdy Sebastian nabrał siły, a jego oddech się wyrównał, oparł się na rękę i patrzył się na Lenę, przesuwając delikatnie opuszkami palców po jej ramieniu. Jej skóra była bardzo delikatna i czuła jak jego delikatne dłonie wędrują po jej ciele. Patrzyła na niego jak podąża wzrokiem za swoją ręką i jak stara się zapamiętać każdy kawałek jej ciała. Czuła, że jej ciało nie odzyskało jeszcze pełnego władania, więc nie miała nawet szans by się poruszyć. Mogła rozkoszować się tylko jego dotykiem. Sebastian popatrzył na zegarek który stał na stole, była godzina 18:04, więc postanowili, że pójdą spać. Wtuliła się w niego i wsłuchując się w bicie jego serca zasnęła. Sebastian obudził się o 21 i postanowił, że weźmie prysznic. Wyszedł delikatnie z łóżka, by nie obudzić Leny i skierował się w stronę łazienki. Wszedł do kabiny i zaczął się myć z oznak zmęczenia po ostatnim razie. Dźwięk lejącej się wody obudził Lenę i postanowiła, że dołączy do swojego ukochanego. Stwierdziła, że również tego potrzebuje i po cichu weszła do łazienki. Chciała zrobić mu niespodziankę i widząc, że stoi tyłem do niej wślizgnęła się do kabiny i delikatnie go przytuliła. Jej ręce powędrowały na jego klatkę piersiową. Zaskoczyła go tym i czule pocałował jej ręce. Strumień gorącej wody spływał na ich ciała, a zmęczenie powoli przestawało dawać znać. Po kilku chwilach przesunęła swoje dłonie na jego biodra, by powędrować po jego kręgosłupie. Chciała by się odprężył i zrelaksował. Dotyk jej dłoni był bardzo przyjemny i Sebastian postanowił odwdzięczyć się tym samym. Nabrał na dłonie kremowego żelu pod prysznic, odwrócił się i zaczął ją nasmarować. Zaczął od pośladków kontynuując w górę pełnymi ruchami dłoni. Lena odwróciła się do niego plecami i wtuliła się ciałem. Jej ukochany kontynuował to samo na jej piersiach, zataczając kilka obrotów na nich, następnie po jej brzuchu, mrs i udach.  Rozkoszowała się jego dotykiem i pozwoliła by dokończył nasmarowanie jej ciała. Gdy skończył, zrobiła to samo, zaczynając od klatki piersiowej do Mr. P, przebiegając przez plecy i pupę. Obdarowując jego szyję pocałunkami, wędrowała rękoma po jego ciele zatrzymując się na Mr. P. Podarowała mu namiętny pocałunek. Całując go dalej, jedną ręką zaczęła poruszać stojącym Mr. P. W tym samym czasie jej ukochany odpowiedział tym samym i włożył jej dwa palce, poruszając nimi. Druga dłoń powędrowała na jej podbrzusze. Zaczęła wydawać z siebie ciche jęki, a podniecenie zaczęło rosnąć co raz bardziej. Zaczęła głębiej oddychać, a on dołożył trzeci palec znajdując ten punkt który daje najwięcej rozkoszy. Dalej trzymała Mr. P, poruszając nim płynnymi ruchami. Jego palce podniecały Lenę co raz bardziej i szybciej zaczęła nim poruszać. Jej nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa, więc oparła się o ścianę i mocniej chwyciła Mr. P. Przestał ją całować, bo chciał possać i polizać jej piersi. Pochyli się do nich i Lena musiała puścić Mr. P,  Sebastian wyciągnąć palce. Chwycił tą ręką pierś od dołu i zaczął lizać. Drugą ręką zaczął zajmować się Mrs. Wyszukując wcześniejsze położenie punkt G, od razu zaczął kierować się w jego stronę. Jęki Leny pod kroplami wody zaczęły bardzo pobudzać zmysły Sebastiana. Nogi zaczynały jej się lekko uginać, a kolana złączyła, ściskając udami jego rękę. Po jej piersi zlatywała woda zmieszana ze śliną, jej podniecenie wzrosło co raz bardziej. Rękoma dała mu znać, by podniósł głowę znad jej piersi. Gdy popatrzył na nią zobaczył w jej oczach ogromne pożądanie. Jej wargi drżały od rozkoszy, a sutki na jej piersiach stały. Spojrzała w jego oczy i powiedziała, że pragnie poczuć go w sobie. Nie musiała czekać na odpowiedź. Wystarczyło tylko jego spojrzenie. Wyjął z niej swoje palce i chciał ukazać jej swoją siłę. Lena czuła na plecach chłód i przyjemną wilgoć od płytek, po chwili przyzwyczaiła się do tej temperatury. Swoim rozgrzanym ciałem ociepliła je lekko. Przytulił ją do płytek jej ciałem, jedną ręką podtrzymując udo, a druga trzymał Mr. P by włożyć go w nią. Gdy poczuł, że jest w środku złapał drugie udo wolną ręką, a ręce Leny powędrowały na jego szyję. Jej piersi leżały spłaszczone na jego klacie. Owinęła go nogami w biodrach. Miał do niej lepszy dostęp. Jęki Leny pobudziły Sebastiana do dalszego działania. Ich ciała złączyły się w jedno, a serca biły energicznie. Oddechy były przyśpieszone, a ich wargi się połączyły. Chwycił najpierw jej dolną wargę, lekko ją przygryzając. Dał w ten sposób Lenie znać, że bardzo ją pragnie. Dając jej później namiętny pocałunek. Sebastian zaczął poruszać Mr. P w niej. Gdy objęła go udami, nie musiał jej podtrzymywać rękoma. Sama dała radę to zrobić rękoma, udami, a także przy pomocy oparciu o ścianę. Przyjmując do siebie kolejne fale rozkoszy. Jego ręce będąc już uwolnione przeniosły się na jej policzki. Pomagały mu przy namiętnych pocałunkach, lecz po chwili przeniosły się na na jej mokre od kropli wody włosy i zaczął się nimi namiętnie bawić. Poruszając się w niej fala rozkoszy rosła co raz bardziej, a ich ciała drżały. Gdy czuła jego podniecenie, poprosiła by z niej wyszedł. Posłuchał jej. Położyła ręce na jego klatce piersiowej i zaczęła przesuwać nimi w kierunku Mr. P. Klękając na kolana, wzięłam go do ust i zaczęła lizać na początku jego czubek i lekko go ssać. Łaskotało go to i delikatnie się odsunął. Kontynuując włożyła go do połowy, masując go językiem. Jej usta zamknęły się na nim i zaczęła poruszać nimi. Gdy Lena ssała Mr. P Sebastian postanowił w tym czasie zdjąć słuchawkę od prysznica i ciepłą wodą zaczął lać po jej plecach. Przyłożył jej słuchawkę do samych pleców i pocierał nią na wysokości jej łopatek. Strumyki wody spływały po jej plecach i jędrnej pupie. Przesuwając ją powoli skierował ją na jej ramiona i strumienie wody sięgnęły jej piersi. Niektóre przelatywały bokami, a nieliczne docierały do jej sutków, które później zamieniały się w krople które z nich spadały. Strumienie które przepływały po jej pięknej talii docierały niżej. Woda muskała jej brzuch, uda, a także Mrs. Lena wyjęła go na chwilę i zaczęła przez moment ssać jego czubek, delikatnie go liżąc. Włożyła go z powrotem do ust głębiej. Jej ruchy były co raz szybsze i płynniejsze. Odłożył słuchawkę od prysznica na swoje miejsce, a jego dłonie powędrowały na jej głowę. Jego ręce wplotły się w jej mokre włosy i szybko i energicznie zaczęła go połykać. Gdy poczuła, że zbliża się do finiszu, odsunęła się i wstała, pozwalając by doszedł w niej. Lena oparła ręce o ścianę i lekko wypięła pupę, by mógł szybko go włożyć. Całymi siłami wsunął go w nią, z pełną prędkością. Zaczęła rozpływać się w rozkoszy. Zaczęła schylać się co raz niżej. Rękoma schodziła po kafelkach niżej. Kończąc się przesuwać w dół zostawiła tułowie pod skosem, w przeciwieństwie do początku. Jej głęboki kobiecy oddech zdradził Sebastianowi zbliżający się orgazm. Po chwili jej ukochany wytrysnął w niej, a Lena wydała z siebie ostatni krzyk rozkoszy. Wyciągnął go i oboje usiedli w brodziku prysznica naprzeciw siebie, łapiąc oddechy, z lekkim uśmiechem na swój widok. Gdy Lena odetchnęła i nabrała siły przysunęła się do niego i wtuliła w jego nagie ciało. Sebastian pocałował ją w czoło i przytulił jej głowę do swojej klatki piersiowej.
CDN...

piątek, 25 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

Część VII
Sebastian wstał, by Lena mogła usiąść na dywanie nagą pupą i zdjąć bokserki. Znalazła do tego bardzo ciekawy sposób. Zamiast rąk użyła zęby i to nimi zaczęła je zdejmować. Mógł podziwiać jej piękne kształty. Gdy Lena była zajęta ściąganiem bokserek, Sebastian dzięki silnym staraniom, zdołał się schylić tak, by ustać na nogach i mocno chwycić jej napięte pośladki, by potem zabrać ręce wracając palcami po plecach. Lenie bardzo zwinnie udało się zdjąć bokserki. Nadal siedząc na dywanie, miała swojego ukochanego nagiego przez sobą. Zaczęła delikatnie obdarowywać pocałunkami okolicę przy Mr. P. Na widok nagiego ciała Leny Sebastian był w pełnej gotowości. Później zamieniła pocałunki na lizanie jego okolic. Zaczęła pieścić go ręką, czubkiem języka lizała jego czubek. Zaczął wydawać ciche jęki rozkoszy. Lena zaczęła się z nim droczyć. Wzięła ostatnią kostkę lodu. Przesuwając po Mr. P zlizywała kropelki wody. Po kilku chwilach takich przyjemności wzięła go do buzi. Na początku nie za głęboko zaczęła pieścić go ustami i językiem. Pozwoliła mu by jego dłonie powędrowały na jej głowę, by sam decydował jak głęboko i szybko chce. Sebastian czuł jak jej zwinny język pieścił go i że jest cały od śliny. Poprosił swoją ukochaną by szybciej go ssała. Co raz trudniej było mu utrzymać się na nogach. Lena, nie doprowadziła go do szczytowania. Chciała by przeżył większe doznania później, zostawiła go z nutką niedosytu. Wstała i namiętnie go pocałowała. Rzuciła mu wyzywające spojrzenie i popchnęła go delikatnie na tapczan. Wylądował na plecach, a Lena dołączyła do niego siadając mu wpierw na wyprostowanych kolanach. Zaczęła przesuwać opuszkami palców po jego klatce piersiowej, nachylając się i zostawiając pocałunki. Położył ręce na jej biodrach i delikatnie przysunął ją jeszcze bliżej siebie. Lena przestała całować i delikatnie zaczęła gryźć lekko sutki, co działało na niego stymulująco. Mr. P stał się jeszcze twardszy. Przesunęła się ustami do szyi, tam zostawiała silne pocałunki, jakby chciała się wgryźć. Nadal było jej za mało. Zabrała się za gryzienie ucha, wtedy Sebastian mógł zająć się jej piersiami. Chwycił je z większą siłą niż poprzednio. Jego jedna ręka powędrowała niżej i zaczął ją tam pieścić. Lena była cała rozpalona, a jego dłonie które wędrowały po ciele w różnych miejscach doprowadzały ją do szaleństwa i chciał ruszyć dalej. Zaczął ocierać się o jej podbrzusze, ale tylko przez chwilę, bo dłużej nie mógł wytrzymać. Przeniósł rękę na jej plecy, druga silnie łapiąc jej udo i rzucił ją na plecy. Przez sekundę ma piękny widok przed oczami. Po chwili schylił się nad nią, mówiąc by wzięła go do ręki i włożyła. Lena posłusznie chwyciła Mr. P całą dłonią. Poczuła jaki jest twardy i silny. Postanowiła w końcu poczuć go w sobie i powoli zaczęła kierować go w kierunku Mrs. Czubkiem był już w środku, puściła go i wsunął go dalej. Lena czuła go w sobie. Wydawała ciche jęki rozkoszy, a jej wzrok zaczął błądzić. Zanim Sebastian zaczął, jego prawa ręka powędrowała na jej udo. Podniósł je i zaczął się w niej poruszać, powoli i nie za głęboko. Czując, że Lena chce więcej wsunął się jeszcze głębiej, a jej nogi oplotły jego biodra, by mógł jeszcze głębiej wejść, poruszając się szybciej. Jej ręce wędrowały po jego plecach, a jej opuszki palców wbijały się w jego skórę, delikatnie drapiąc ją paznokciami. Czuł jak jest jej przyjemnie. Lena zaczęła głębiej oddychać i głośniej jęczeć. Odgłosy jakie wydawała z siebie podnieciły Sebastiana jeszcze bardziej. Przypomniał sobie jak zdejmowała mu bokserki i powiedział by się odwróciła. Wyszedł z niej, a Lena odwróciła się na brzuch. Stając na kolana, leżąc przodem ciała wypięła jędrną pupę. Jej wypięta pupa i ramiona leżące na tapczanie wymagały dużej pomocy ręką, by mógł go włożyć znowu. Obniżył go pod bardzo lekkim skosem w dół i wsunął go, opierając się dłońmi na jej pupie. Lena czuła się inaczej. Mr. P był bardziej napięty i rwał się do góry będąc taki opuszczony w niej. Leżała z głową na pościeli, dysząc głęboko, jedną rękę podsunęła sobie pod głowę, a druga była skierowana do tyłu. W tym czasie Sebastian poruszał się w niej szybko, lewą rękę przeniósł jej między nogi i zaczął tam masować. Druga ręka nadal silnie ściskała jej pośladek. Poprosił by podniosła się na ręce i wtedy mógł całować jej plecy, trzymając jej jedną ręką pierś. Wyszedł z niej i zmienili pozycję. Lena obróciła się na plecy, a Sebastian położył się na nią. Gdy był na górze jego ukochana poprosiła go by leżał nieruchomo. Zaczęła zataczać kółka biodrami, a Mr. P wsuwał się w nią i wysuwał. Zaciskała mięśnie Kegla żeby go nie stracić i doprowadziła go tym do rozkoszy. Złapał ją w biodrach i wyszedł z niej. Stanął na kolana i podniósł ją za biodra. Lena opierała się stopami o tapczan i Sebastian wsunął go z powrotem. Trzymając ją nadal za biodra silnymi i głębokimi ruchami wchodził w nią, a Lena czuła go najbardziej odkąd zaczęli. Wsunął go w całości chcąc sprawić sobie i jej najwięcej rozkoszy. Opuścił jej pupę z powrotem na tapczan, nie wychodząc z niej. Jej nogi były rozłożone, a Sebastian szybko i głęboko, praktycznie całym Mr. P, wszedł w nią, aż przesunęła się na łóżku. Oplotła silnie jego biodra i rękoma jego plecy i przytuliła się do niego. Lena zaczęła krzyczeć z rozkoszy, a Sebastian oddychał bardzo głęboko. Zaczęli razem szczytować, jeszcze dwa delikatniejsze pchnięcia i to ostatnie najmocniejsze, Lena czuła jak wytryskuje w niej. Czuła jego gorące oddechy na swojej skórze. Rozdzielili swoje ciała i skończyli namiętnym pocałunkiem. Opadli z sił, bo było to bardzo wyczerpujące.
CDN...

Bezgraniczna miłość.

Część VI
Sebastian delikatnie zaczął obdarowywać jej ciało pocałunkami. Szyję, ramiona, piersi. To działało na nią bardzo pobudzająco. Wszystkie pragnienia budziły się wewnątrz niej. Delikatnie przesuwał opuszkami palców po jej żebrach, mostku zataczając malutkie kółeczka wokół jej sutków. Podarował jej namiętny pocałunek i sięgnął po kolejną kostkę lodu. Delikatnie położył na jej brzuchu. Spojrzał na Lenę i musnął jej wargi. Powoli zaczął przesuwać kostkę lodu po jej brzuchu. Później po jej mostku zataczając kółka wokół jej piersi. Przesunął ją później do ramion, następnie delikatnie po jej szyi, obdarowując ją na zmianę pocałunkami. Zdjął swoją koszulę i gdy kostka lodu roztopiła się na ciele Leny położył się na nią. Jej skóra była zimna i mógł ją ogrzać. Lena wtuliła się w niego, a ręce delikatnie jej drżały. Owinęła go nogami i popatrzyła mu w oczy. Nie potrzebowali słów by się porozumieć. Wystarczyło to spojrzenie, a wiedzieli wszystko. Sebastian zaczął delikatnie pieścić jej szyję i ramiona. Chciał by odpłynęła i po raz kolejny uległa mu. Powoli zaczął ją stymulować. Widział jak Lena powoli odpływa. Zaczęła wydawać z siebie ciche jęki, a Sebastian wiedział, że to jest ten moment by doprowadzić ją do szczytu. Wzmocnił pieszczoty i wystarczyło kilka chwil by zaspokoić jej potrzeby. Ścisnęła wszystkie mięśnie i po chwili je rozluźniła. Pocałował jeszcze delikatnie kilka razy jej ciało i spojrzał na nią. Z uśmiechem na twarzy połączyli swoje usta i złączyli się w pocałunku. Sebastian jeszcze raz delikatnie przesunął opuszkami palców po jej ciele, podał jej ubrania i pomógł się ubrać. Przytuliła się do niego i tak siedzieli dłuższą chwilę. Lenie zachciało się pić i jej ukochany zaproponował, że przyniesie jej napój. Czuła się trochę niezręcznie, bo nie lubiła gdy ktoś ją wyręczał. Mogła przecież pójść sama po ten napój, ale nie miała nic do gadania, bo Sebastian nie pozwolił jej dojść do słowa i poszedł po szklanki i sok. Gdy wrócił nalał soku i podał jej szklankę. Ręce odmawiały jej posłuszeństwa i nie miała siły by utrzymać szklankę w ręce. Stwierdziła, że odczeka jeszcze chwilę i dla własnego bezpieczeństwa odstawiła drżącymi rękoma szklankę na stół. Sebastian usiadł obok niej i przytulił ją tak mocno jak tylko potrafił, a Lena to odwzajemniła. Siedzieli tak chwilkę w ciszy i Sebastian zapytał się czy później zagrają w szachy. Lena nie była za bardzo zadowolona z tego pomysłu bo nie potrafiła dobrze grać w szachy i przeważnie przegrywała. Namawiał ją do tego, a ona upierała się. Powiedział, że to będzie nietypowa gra w szachy i nie chciał zdradzić więcej szczegółów. Lena była ciekawa i ryzykując zgodziła się. Poszli coś zjeść. Wrócili i zaczęli rozkładać szachy. Lena spoglądała na niego wyczekując jaka odmienność ma być w tej grze. Gdy wszystkie pionki były już na swoim miejscu Sebastian usiadł wygodnie i popatrzył się na ukochaną. Jego szyderczy uśmiech mówił wszystko. Lena spodziewała się tego, że przegra. Czekała, aż jej ukochany się w końcu odezwie. Wymienili się spojrzeniami i padło zdanie: "Jeden pionek mniej, jedna rzecz mniej na sobie ." Wiedziała, że szybko pozbędzie się rzeczy które ma na sobie. Liczyła się również biżuteria, którą Lena nosiła zawsze. Miała więc jakieś szanse na wygraną, lecz wiedziała, że są one minimalne. Zgodziła się i nie mogła się wycofać. Zaczęli grać. Na początku było bardzo spokojnie, później zaczęło robić się coraz ciekawiej. Lena co raz szybciej pozbywała się swojej biżuterii. Miała przewagę, bo zdążyła rozebrać Sebastiana do bokserek w których siedział. Ona miała na sobie jeszcze T-shirt i spodnie. Nie podobało mu się to, no ale cóż. Dzisiaj Lenie gra szła bardzo dobrze. Spodobało jej się to, że to nie ona jako pierwsza pozbyła się ubrania. Jej ukochanemu wcale się to nie podobało. Przegrywał i musiał się zmobilizować do tego by wygrać, jeszcze jeden ruch i zostanie bez niczego. Skupił się na grze i powoli udawało mu się. Lena pozbyła się T-shirtu, a później spodni. Została na samej bieliźnie. Wystarczył jeden ruch by Lena powiedziała: szach i mat . Znad planszy złączyli się w pocałunku, bo Sebastian wiedział, że i tak już przegrał. Odsunął grę i przybliżył się do niej. Odgarnął jej delikatne włosy z ramion i opuszkami palców przesuwał od szyi do bioder. Podał jej rękę i pomógł jej wstać. Delikatnie przesuwając rękoma błądził po jej plecach. Pocałunki przeszły na szyję, a ręce zsunął na jej pośladki. Czuła jego ciepłe dłonie na swojej pupie. Lena podskoczyła by oplątać się nogami na jego biodrach, a Sebastian podtrzymywał ją za pupę. Przestał ją całować i spojrzał w jej piękne oczy. Nadal ją podtrzymując, przeniósł ją na półkę meblościanki. Gdy Lena siedziała, jego ręce powróciły do ponownej wędrówki, lecz tym razem po jej pięknych nogach. Kierował się rękoma w stronę jej piersi. Pozostawiał pocałunki na części piersi gdzie nie zakrywał biustonosz. Wrócił jeszcze na chwilę do jej ust, by podarować jej namiętny pocałunek, budząc co raz większe pożądanie. Jego ręka pozostała na jej udzie, a druga powędrowała do zapinki od stanika, majstrując przy nim. Lena delikatnie zaczęła obdarowywać jego szyję i ramię pocałunkami, przesuwając opuszkami palców po jego plecach. Z wielką łatwością poszło mu rozpięcie jej biustonosza i delikatnie zsunął ramiączka stanika ukazując jej piękne i jędrne piersi. Lena jedną rękę przesunęła na jego biodro zsuwając delikatnie z lewej strony bokserkę. Jego dłonie czule powędrowały na jej piersi. Czuł jakie są przyjemne i miękkie w dotyku. Rozpalał co raz bardziej ciało Leny. Widząc jej zamiary odsunął się z nią od meblościanki by znowu stać naprzeciw siebie. Lena wyszeptała, by zerwał z niej resztę, bo nie może się doczekać, by zrobić mu to samo. Zaczęli kłaść się na dywanie potrącając przypadkowo stolik z szachami. Ściągnął resztę jej bielizny, przejeżdżając majtkami po jej zgrabnych i wyprostowanych w jego kierunku nogach.
CDN...


czwartek, 24 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

Część V
Lekki wiatr porywał włosy Leny które tańczyły w słońcu. Puściła rękę ukochanego i pobiegła kawałek do przodu. Zaczęła obracać się wkoło. Poczuła się jak mała dziewczynka, która ma w sobie dużo szczęścia i daje je każdemu. Sebastian podszedł do niej, wziął ją na ręce i obrócił się z nią kilka razy. Postawił ją na nogi i pocałował. Byli szczęśliwi. Uśmiechy nie schodziły im z twarzy. Tak spędzali każdą wolną chwilę. Poszli do sklepu na drobne zakupy, później poszli nad jezioro. Posiedzieli tam chwilkę i postanowili wrócić do domu , bo zrobiło im się troszkę zimno. Zrobili sobie herbatę i poszli na górę. Sebastian zaproponował by zrobić razem sesje zdjęciową. Nie mieli dużo wspólnych zdjęć, a album przydałby się im na pamiątkę uwieczniając te najwspanialsze chwile. Lenie bardzo spodobał się ten pomysł. Wyciągnęła aparat z szafki. Ustawili na automatyczne robienie zdjęć i pozowali tak jak im się podobało. Po 30 minutowej sesji zgrali zdjęcia na komputer. Zaczęli przeglądać je i wybierać te najlepsze. Śmieli się przy tym ze śmiesznych min jakie robili. To był właśnie ten czas. Te złote 24 godziny które każdy otrzymuje każdego dnia. Oni nie marnowali ich. Bo nikt na świecie nie jest wstanie wykupić kolejnej dodatkowej godziny. Nie można cofnąć czasu, dlatego oni żyli tak by każda kolejna minuta i godzina była wypełniona wspaniałymi chwilami, które będzie można później wspominać. Wybrali wspólnie zdjęcia i Sebastian zgrał je na płytę, by mógł dać je do wywołania. Schował płytę do swojej torby, a zdjęcie które im się najbardziej podobało ustawili sobie na tapetę w telefonie. Patrząc na zdjęcie gdzie dają sobie całusa Sebastianowi przypomniał się pierwszy pocałunek. Nigdy nie zapomni tej chwili nawet gdyby dożył setki i zwiedził wszystkie kraje świata. Nigdy nie zapomni kiedy po raz pierwszy pocałował dziewczynę swoich marzeń. Był wtedy pewien swojego uczucia i wiedział, że będzie je pielęgnować jak tylko potrafi. Przytulił Lenę do siebie i pocałował ją w czoło. Lena zaczęła nucić ich ulubioną piosenkę. Potrafiła pięknie śpiewać. Miała niesamowity głos. Gdy śpiewała na ciele pojawiały się ciarki, a w oczach pojawiały się łzy ze wzruszenia. Sebastian wstał i chwycił gitarę, która stała w rogu pokoju. Zaczął grać ich piosenkę, nucąc razem ze swoją ukochaną. Po kilku chwilach pojawiły się słowa. Tworzyli idealny duet. Razem ze zwykłej piosenki tworzyli magię. Śpiewali dla siebie. Muzyka była ich drugą miłością. Była tym co kochali robić. Zawsze śpiewali tylko w domu i nikt oprócz rodziców Leny nie słyszał ich. Nie chcieli się ujawniać. Chcieli pozostać szczęśliwą i cichą parą. Nie potrzebowali niczego więcej do szczęścia. Piosenki o miłości miały dla nich szczególne znaczenie i lubili właśnie takie śpiewać. Gdy wybrzmiał ostatni akord gitary Sebastian odłożył gitarę i delikatnie pocałował Lenę, odpinając zamek od bluzy którą jego ukochana miała na sobie. Rozpiął go końca i zaczął powoli zdejmować bluzę z jej ciała. Lena owinęła go nogami i pozwoliła by to on przejął dowodzenie. Powoli oddawała się mu. Zaproponowała, żeby zrobił jej odprężający masaż. Sebastian położył Lenę na łóżku i powiedział by chwilkę poczekała. Nie wiedziała po co zszedł na dół do kuchni. Czekając chwilkę wyciągnęła poduszkę i położyła się na brzuchu. Wrócił z kostkami lodu. Miał szyderczy uśmiech na twarzy i nie mógł się doczekać aż te kostki lodu wylądują na jej ciele. Usiadł na jej pupie i delikatnie obdarowując jej kręgosłup pocałunkami zdejmował jej bluzkę. Później odpiął jej biustonosz i zaczął delikatnie masować jej plecy. Lena lubiła, gdy Sebastian robił jej takie masaże. Potrafił sprawić, że Lena całkowicie zapominała o teraźniejszości. Sebastian wziął kostkę Lodu i położył na plecy ukochanej. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka, a on nie przerywał tego. Przesuwał kostką lodu po jej kręgosłupie, obdarowując go ciepłymi pocałunkami. Kostkę lodu przesunął na jej kark a drobne kropelki spłynęły po jej szyi i spowodowały delikatne dreszcze. Pocałował ją delikatnie w policzek i wziął kolejną kostkę lodu. Przesuwając kostkami po jej talii Lena drżała, a gęsia skórka nie znikała. Był to nietypowy masaż, bo nigdy nie wpadł na coś takiego. Była zaskoczona, ale nie ukrywała, że bardzo jej się podobał. Było to bardzo miłe przeżycie i na pewno poprosi o więcej takich doznań. Sebastian zlizywał kropelki które spływały po ciele Leny. Widział, że ledwo daje radę. Jeszcze kilka razy przejechał kostkami lodu po jej plecach zataczając kółeczka i robiąc różne wzorki by urozmaicić masaż. Gdy kostki lodu roztopiły się poprosił Lenę by położyła się na plecach. Nie stawiając oporów Lena odwróciła się i popatrzyła na Sebastiana. Uśmiechnął się i namiętnie ją pocałował. Dał jej tym samym do zrozumienia, że dzisiaj on się nią zajmuje i podziękuje jej za wczorajszy wieczór. Nie miała nic przeciwko i była zadowolona z tego że się stara. Doceniała każdy gest, nawet ten najdrobniejszy, który w ogóle nie ma znaczenia. Wiedziała, że wszystkie miłe gesty i rzeczy robi dla niej i dla ich związku. Chciał by dalej to rozkwitało i nie wpadło w zwykłą rutynę.
CDN...

środa, 23 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

Część IV
Przesunął opuszkami palców po jej ramieniu. Miała taką delikatną skórę. Miał na nią wielką ochotę. Delikatnie zaczął muskać jej ciało. Z pozycji siedzącej przeszli do leżenia. Sebastian delikatnie odwinął ręcznik i zsunął go z ciała Leny rzucając go na podłogę. Pożądanie rosło u nich z każdą minutą. Lena zaproponowała, że ona pierwsza zajmie się Sebastianem. Wpadła na pomysł by zawiązać mu oczy. Sebastian nie miał nic przeciwko. Lubili wprowadzać nowości do swojej miłości. Lena wyciągnęła z szuflady ciemną przepaskę i zawiązała mu oczy, żeby nic nie widział. Nie wiedział, czego może się teraz spodziewać. Lena była dla niego jedną wielką zagadką w tamtym momencie. Nie wiedział co go czeka. Lena zaczęła od pocałunków na całym ciele. Pocałowała go, później krótkimi pocałunkami zaczynając od podbródka przez klatkę piersiową do brzucha budziła w nim pożądanie. Miał łaskotki na brzuchu więc zaczął się troszkę wiercić. Obdarowując go dalej pocałunkami zatrzymała się na pępku i dalej krótkimi pocałunkami schodziła co raz niżej. Dotarła do ręcznika i wzdłuż niego obdarowywała go pocałunkami. Była bardzo blisko jego miejsc intymnych i czuła jak jej pocałunki działają na Sebastiana w tym miejscu. Zaczął przygryzać wargi i zaciskać powoli dłonie w pięść. Powoli zaczęła odwijać ręcznik drażniąc się z nim trochę. Dawała mu krótkie pocałunki na linii bioder by obudzić wszystkie jego najgorętsze zmysły. Czuła jak jego fala pożądania rośnie. Zdjęła całkowicie ręcznik z jego ciała i rzuciła go na ziemię. Zaczęła kierować się ku górze. Dała mu namiętny pocałunek i zaczęła najdelikatniej jak potrafiła pieścić jego szyję. Jedną ręką położyła na jego ramię, a drugą powędrowała po jego klatce piersiowej przez brzuch do jego Mr. P i delikatnie zaczęła pieścić go tam ręką. Sebastian zaczął zaciskać ręce w pięści. Lena nie przestawała. Chciała by znowu poczuł ten stan błogości. Jego ciało zaczynało drżeć od tych wszystkich doznań. Wydawał z siebie ciche jęki co dało Lenie do wiadomości, że jest niesamowita w tym co robi. Sebastian powoli dochodził. Tylko kilka chwil brakowało do tego by całkowicie odpłynął. Na jego twarzy pojawił się rumieniec, a jego ciało było rozpalone. Dała mu delikatnego całusa i doprowadziła go do stanu błogości. Uległ jej całkowicie. Lena zdjęła mu przepaskę z oczu, a jej ukochany nie potrafił wydusić z siebie żadnego słowa. Oddychał głęboko i miał zamknięte oczy. Nie miał siły by się poruszyć. Lena wyczerpała jego organizm doszczętnie. Podarowała mu jeszcze kilka pocałunków za nim doszedł do siebie i przesuwała dłonią po jego klatce piersiowej. Uśmiechnęła się do niego gdy otworzył oczy i musnęła jego policzek odgarniając jego niesforną grzywkę która nie trzymała się ładu. Pogłaskała go po policzku i wtuliła się w niego. Sebastian przytulił ją do siebie, a Lena zasnęła. Przespała całą noc. Rano Sebastian obudził ją pocałunkiem w policzek. Lena otworzyła oczy i przywitała go z uśmiechem. Uwielbiała budzić się obok niego. Przyglądał się jej jak słodko spała. Odgarnął kosmyki jej włosów za ucho i pogłaskał ją delikatnie po policzku. Podziękował jej za wczorajszy wieczór i za te wszystkie miłe doznania. Musnął delikatnie jej wargi, usiadł na łóżku i podał jej swoją koszulę którą wyciągnął jak jeszcze spała. Lena wyciągnęła się, ubrała koszulę którą jej podał i usiadła obok niego opierając na jego przedramieniu głowę. Za oknem świeciło piękne słońce i razem postanowili, że wybiorą się na spacer. Lena przybliżyła się do Sebastiana i owinęła go nogami przytulając się do niego. Była jeszcze śpiąca, a na zegarze wybiła godzina 10:00. "Chyba czas wstać Kochanie" powiedział Sebastian i przytulił się do niej. Lena odpowiedziała zaspanym głosem: "Yhym", a jej ukochany zaśmiał się cicho. Odpowiadała zawsze tak jak była niewyspana lub jak nie chciało jej się mówić i nie miała ochoty na rozmowę. Była wyjątkowa w każdym calu i piękna. Zawsze zastanawiał się dlaczego wybrała jego. Nie potrafił odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale wiedział, że nie może zmarnować szansy którą mu dała. Nie chciał jej ranić, bo przeszła wiele. Pamięta do teraz ich pierwsze spotkanie, jak zaczęli opowiadać o sobie i o swoich przeżyciach. Opowiedziała jemu jedynemu przez co przeszła. Nie było łatwo jej o tym opowiadać. Jej poprzedni chłopak zdradził ją ze swoją byłą dziewczyną. Lena opowiadając mu o tym co przeżyła, nie potrafiła tłumić w sobie emocji które zżerały ją od środka przez rok po rozstaniu. Nie miała komu się wyżalić, opowiedzieć co czuła. Była całkiem sama z tym wszystkim. Po 2 latach związku on tak po prostu ją zostawił, jak zabawkę która mu się znudziła i wyrzucił do kosza. Okazał się łajdakiem, bo nie potrafił powiedzieć jej tego prosto w oczy, tylko napisał jej na gadu co zrobił. To zadało jej najgorszy ból. Nie potrafiła się pozbierać. Rozsypała się na miliony kawałeczków, które ja powoli sklejałem w jedną wielką całość. Ona budowała mnie, ja budowałem ją. Zaczęliśmy od nowa budować swoje życie. Zaczynaliśmy nowy rozdział w naszym życiu, w którym rosła nasza miłość. Rozwijała się jak pąk róży. Stopniowo, powoli. Nie było kolorowo, bo róża też ma kolce które kuły. Na ich drodze pojawiały się osoby, które próbowały niszczyć to co zaczęli budować. Dali radę, pokonali razem te wszystkie przeszkody które stawiano im na drodze do rozwinięcia tak wielkiej miłości. Wiedział, że przytula się do niego kobieta która jest jego życiem. To ona pocieszała go za każdym razem gdy miał zły dzień lub gdy był chory. Była przy nim cały czas. Lena była dla niego wszystkim i nie chciał jej stracić. Lena odsunęła się delikatnie, odgarnęła swoje długie włosy na plecy i powiedziała, że idzie się myć. Sebastian pocałował ją w policzek i wygnał ją do łazienki. Po 10 minutach była już ubrana i umyta i wygnała ukochanego do łazienki. Powiesiła w międzyczasie ręczniki na balustradę w korytarzu by przeschły i posprzątała trochę w pokoju. Gdy Sebastian wrócił zeszli do kuchni na śniadanie i poranną kawę. Obejrzeli poranne wiadomości i postanowili, że pójdą z rana na orzeźwiający spacer. Ubrali ciepłe bluzy, zakluczyli dom i poszli na długą przechadzkę..
 CDN...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

Część III
 Letnia woda spływa po ich ciałach. Ustawili ją na cieplejszą, a para wodna wypełniła kabinę prysznica. Nadała klimatu. Patrzył w jej piękne oczy które były przepełnione miłością. Nie spotkał na swojej drodze kobiety, która darzyłaby go tak wielkim uczuciem. Za każdym razem związek się rozpadał. Z Leną było inaczej. To ona wyciągnęła go z szarości i wypełniła jego świat kolorami. Pocałował ją i objął delikatnie jej twarz w dłonie. Stała przed nim naga, a on nie patrzył na jej ciało tylko w jej oczy. To była prawdziwa miłość. Podarował jej dłuższy pocałunek i dając jej krótkie buziaki wędrował nimi przez policzek do szyi. Wiedział co Lena lubi najbardziej. Potrafił zaspokoić jej potrzeby i pragnienia. Nauczyła go tego wszystkiego. Od samego początku budowała jego osobowość. Nie owinęła go sobie w około palca. Mógł odejść w każdej chwili. Miał do tego pełne prawo, ale nie chciał. Nie mógłby zostawić tak niesamowitej dziewczyny jak Lena. Delikatnie przesuwał językiem po jej szyi i ramieniu robiąc to przemiennie z pocałunkami. Lena odpływała w tym stanie błogości. Uspokajały ją takie pieszczoty. Relaksowała się przy nich. Mogła oddać się całkowicie Sebastianowi i robiła tak za każdym razem, bo nie potrafiła oprzeć się podnieceniu które opanowało całe jej ciało. Czuła jak nogi odmawiają jej powoli posłuszeństwa, a ciało odmawia jakiejkolwiek współpracy. Oparła się o ścianę, a Sebastian dalej kontynuował z co raz większą delikatnością. Widział dreszcze które pojawiały się na jej ciele za każdym dotknięciem. Był pod wrażeniem tego co robi. Niesamowite było dla niego to, że tak działa na Lenę. Swoimi delikatnymi dłońmi delikatnie przesuwał po jej biodrach do piersi gdzie zataczał malutkie kółeczka i przesuwał palcami pomiędzy nimi do brzucha i niżej. Wziął Lenę w swoje ramiona, pocałował ją namiętnie i stanął z tyłu za nią. Gorąca woda spływała po jej plecach, ogrzewając je. Zaczął delikatnie przesuwać opuszkami palców po jej kręgosłupie, później powrócił do łopatek, a na końcu bardzo delikatnie zaczął całować jej kark. To było bardzo wrażliwe miejsce na jej ciele. Za każdym razem mógł wykorzystać to by dać jej jeszcze większą przyjemność. Zaczął delikatnie masować jej piersi. Odgłosy która Lena wydawała z podniecenia co raz bardziej nakręcały Sebastiana. Dawał jeszcze przez chwilę jej tą rozkosz która wprawiła ją w stan błogości. Lena obudziła się z fali przyjemności i chciała odwdzięczyć się tym samym Sebastianowi. Odwróciła się i pocałowała go delikatnie a zarazem namiętnie. Czuła jak jego fala rozkoszy rośnie. Z każdym pocałunkiem byli sobie co raz bliżsi. Teraz Lena przejęła stery i tymi samymi pieszczotami obdarzyła Sebastiana. Czuła na swoim ciele jak jego dłonie drżą. Zawsze gdy tak było przytulał ją bardziej do siebie. Jego reszta ciała również nie mogła powstrzymać się od tych wszystkich namiętności jakimi go obdarowywała. Uwielbiała się z nim droczyć. Jej każdy dotyk był przemyślany. Miał budzić w nim z każdą minutą większe pożądanie. Po kilku minutach tych przyjemności Sebastian poddał się całkowicie Lenie. Przytulił się do niej mocniej, a jego dłonie powędrowały na plecy Leny. Wiedział, że nie wytrzyma długo. Lena wiedziała kiedy znajdzie się w tym całkowitym stanie błogości. Sebastian w takich momentach bardziej zaciskał palce na jej plecach. Podobało jej się to, bo czuła to co on. Delikatnie musnęła jego usta i dokończyła to co zaczęła. Sebastian przytulił się do niej bardzo mocno, a Lena czuła jak jego całe ciało drży. Uwielbiała czuć, że zaspokaja jego potrzeby. Wiedziała, że to co robi daje mu wielką przyjemność. Odsunęła się od niego delikatnie, popatrzyła mu w oczy, uśmiechnęła i podarowała mu długi pocałunek. Jego ciało przestało już drżeć. Uśmiechnęła się jeszcze raz i zakręciła strumień gorącej wody który spływał po ich ciałach. Wyszli spod prysznica i Sebastian zaczął delikatnie wycierać ciało Leny obdarowując je pocałunkami. Lena później zrobiła to samo. Owinięci ręcznikami poszli do kuchni coś zjeść. Po wspólnie zjedzonym posiłku poszli do pokoju. Włączyli laptopa. Sebastian włączył ich ulubioną piosenkę. Wstał z łóżka podał jej swoją rękę i zapytał: "Czy mogę prosić Panią do tańca?" Lena była zaskoczona tym miłym gestem. Z uśmiechem na twarzy odpowiedziała: "Oczywiście" i z pomocą swojego ukochanego wstała z łóżka. Przysunął Lenę do siebie i zaczęli kołysać się w rytm wolnej piosenki. Lena oparła głowę na jego ramieniu i pozwoliła by ją prowadził. Gdy ich piosenka się skończyła Lena podziękowała Sebastianowi za ten miły gest. W ramach podziękować podarowała mu całusa. Usiedli na łóżku i zaczęli wspominać wspólne chwile. Wspominali wspólnie spędzone 2 lata ich związku. Śmiali się przy tym wspominając różne śmieszne historyjki. Uwielbiali razem wspominać te dobre i złe chwile. Lena zaproponowała, że mogą obejrzeć razem film, bo mają całą noc tylko i wyłącznie dla siebie. Wybierając film zadzwonił telefon. To mama. Pytała się czy wszystko w porządku. Lena odpowiedziała, że wszystko jest dobrze i przekazała ucałowania cioci. Plany się nie zmieniły więc jutrzejszy dzień spędzi z Sebastianem. Była bardzo zadowolona z tego powodu. Sebastian również się ucieszył. Gdyby mógł z nią zamieszkać zrobiłby to w każdej chwili. Chciał mieć Lenę tylko przy sobie, być przy niej bardzo blisko. Budzić się razem każdego ranka, jeść razem wspólnie śniadania, obiady i kolacje. Nie mógł doczekać się tej chwili kiedy zamieszkają razem. Po długich poszukiwaniach wybrali film: "Gnijąca panna młoda", tytuł nie zapowiadał się ciekawie, ale postanowili go obejrzeć. Po prawie 2 godzinach oglądania stwierdzili, że film był bardzo ciekawy i wpiszą go na listę filmów które warto obejrzeć. Lena przytuliła się bardzo mocno do Sebastiana i powiedziała, że jest najwspanialszym chłopakiem i że nie chce żadnego innego. Sebastian spojrzał w jej piękne oczy i powiedział tylko szczere "Kocham Cię" i delikatnie a zarazem namiętnie ją pocałował.
 CDN...

piątek, 18 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

 Część II
 Pieścił delikatnie jej ciało. Pragnienie między nimi rosło z każdą minutą. Lena swoimi palcami przesuwała po jego umięśnionym ciele, zataczając kółeczka na klatce piersiowej i brzuchu. Rękoma zjechała do jego spodni. Odpięła pasek, wyciągając go i je rozpięła. Sebastian zdjął je i przysunął się do Leny. Wziął jej rękę w swoje dłonie i położył ją na swoim sercu mówiąc: : "To serce bije tylko i wyłącznie dla Ciebie", a w oczach Leny pojawiły się iskierki szczęścia. Wiedziała, że to jest właśnie ten wybrany. Pocałowała go i rozkazała mu pościelić łóżko. Szybko rozłożył tapczan. Wziął Lenę na ręce a ręcznik spadł na ziemię i odsłonił jej piękne ciało. Powiedział: "Jesteś piękną kobietą i cieszę się, że jestem takim szczęściarzem." Po tych słowach delikatnie pocałował ją w brzuch i przesunął palcami delikatnie po jej żebrach. Uwielbiał dotykać jej nagiego ciała. Cieszył się, że ufa mu bezgranicznie i że czuje bezpieczeństwo które bije od niego. Wiedziała, że ma przy sobie najwspanialszego faceta. Delikatnymi ruchami zataczając kółka w około jej piersi i muskając je delikatnie łączyli swoje ciała w tej namiętności i pożądaniu. Byli nierozłączni. Ich ciała pasowały do siebie idealnie. Ich serca biły w tym samym rytmie. Jego gorące oddechy które czuła na swoim ciele sprawiały, że każdy jego pocałunek przyprawiał o delikatne dreszcze, a jej ciało nie potrafiło odmówić. Uwielbiała właśnie takie chwile kiedy nie potrafiła odmówić mu tych niesamowitych doznań. Jego dłonie czyniły cuda. Byli bardzo blisko siebie i to im wystarczało. Był to dodatek do ich wielkiej miłości, która przetrwała wszystkie ciosy które spotykała na swojej drodze. Uzupełniali się nawzajem. Czuli to silne uczucie które ich łączyło. Czuli się błogo w stanie w którym się znajdowali. Ich ciała drżały od przypływu namiętności. Sebastian leżał jeszcze przez chwilę na Lenie. Spojrzał na nią i pocałował. Tak delikatnie jak tylko potrafił. Powiedział cicho: "Jesteś niesamowita", a Lena z szerokim uśmiechem na twarzy odpowiedziała: "Wiem" i go przytuliła. Położył się obok niej. Przykrył ją kocykiem i leżąc tak obok siebie patrzyli w swoje oczy które były przepełnione szczęściem, a ich nagie ciała były połączone. W milczeniu przeleżeli tak dłuższą chwilę. Lena podniosła się delikatnie i wyszeptała: "Kocham Cię", Sebastian popatrzył na nią i odpowiedział: "Ja Ciebie również ślicznotko". Później Lena przytuliła się do Sebastiana słysząc bicie jego serca. Lubiła tulić się do niego i przesuwać palcami po jego brzuchu. Jej ukochany delikatnie głaskał ją po ręce bawiąc się jej kosmykami włosów, aż zasnęła. Obudziła się po godzinie snu, a on nadal przy niej był. Przyglądał się jej, jak słodko spała. "Chyba czas najwyższy na tą herbatę Malineczko", zaśmiała się i dała mu buziaka. "Oczywiście kochanie." Ubrała jego za dużą koszulkę która sięgała jej za samą pupę, przytuliła go tak mocno jak tylko mogła i zeszli razem na herbatę. Była najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Zeszli do kuchni. Sebastian usiadł na krześle i przypatrywał się każdym ruchom jakie wykonuje. Poruszała się z wielką gracją i delikatnością. Uwielbiał jej uśmiech i te piękne niebieskie oczy które pokochał. Wstawiła wodę, włożyła torebki do herbaty do ich ulubionych kubków i popatrzyła się na niego. "Nie napalaj się tak", a Sebastian obudził się z myśli, w których się znajdował myśląc o swojej ukochanej. "Kiedy ja nie potrafię." Lena wyglądała tak seksownie w jego koszuli, a myśl, że nie ma nic pod nią nie dawała Sebastianowi spokoju. Woda powoli zaczynała się gotować, a Lena usiadła na jego kolana. Lubiła się wtedy do niego przytulać, a że był tylko w bokserkach mogła obdarzać jego szyję delikatnymi pieszczotami. Widziała, że jego podniecenie rośnie i nie przestawała. Miał wtedy takie maślane oczka. Stawał się bezbronny i mogła zrobić z nim co chce. Nie opierał się jej pieszczotom, ulegał jak bezbronne dziecko które chce więcej. Nie potrafił jej odmówić. Uwielbiała tą jego bezsilność i podniecenie które rosło co raz bardziej. Woda zaczynała wrzeć, a czajnik po chwili się wyłączył. Lena dała Sebastianowi buziaka i wstała by zalać herbatę. Podała mu gorący kubek herbaty malinowej i usiadła mu ponownie na kolana. Sebastian przytulił się do niej, a Lena poczuła się wyjątkowo. Miała przy sobie najwspanialszego chłopaka, który dawał jej wiele szczęścia, radości i wielkiej miłości. Wypili spokojnie herbatę obdarowując się pocałunkami, które przepełniała namiętność. Lena chciała się trochę odświeżyć. Postanowiła, że weźmie szybki prysznic. Chciała wstać i iść, a Sebastian złapał ją za rękę i z wielkim uśmiechem na twarzy zapytał: "A czy ja też mogę?", Lena zaśmiała się cicho i odpowiedziała: "Oczywiście głuptasku." Uwielbiała wspólne kąpiele. Mogła być tak blisko niego. Oboje czuli się wtedy wyjątkowo. Nie mieli przed sobą nic do ukrycia. Akceptowali swoje kompleksy, swój wygląd. Lena była dla Sebastiana idealna w każdym calu. Wyjątkowa dziewczyna, która pokochała go. Chłopaka który nie wyróżniał się z tłumu, który miał problemy z rodzicami i był bardzo zamknięty w sobie. Zmieniła go na lepsze. Pomogła mu, tak jak on pomagał jej. Byli nierozłączni. Sebastian wstał i zaczął delikatnie całować Lenę. Powoli przesuwali się do łazienki która znajdowała się na piętrze, a od kuchni nie było do niej daleko. Wsunął delikatnie swoją rękę pod koszulkę, przesunął dłoń z jej uda na pupę, delikatnie ją głaszcząc. Pragnął jej co raz bardziej. Przysunął ją jeszcze bliżej do siebie i mocniej zaczął ją całować. Otworzył drzwi łazienki, weszli i zamknęli je za sobą. Lena delikatnie przysunęła Sebastiana do ściany i zaczęła go namiętnie całować, a Sebastian poczuł się tak jakby Lena chciała za chwilę rzucić się na niego. Z każdym pocałunkiem miłość do niego była co raz większa. Ustawiła wodę na letnią. Sebastian zdjął koszulę, która zakrywała jej piękne ciało. Nigdy nie potrafił się na nią napatrzeć. Zawsze było mu mało. Była piękną kobietą i zawsze jej to powtarzał. Lena związała włosy w kok by ich nie pomoczyć. Sebastian ściągnął bokserki i wprowadził Lenę pod prysznic.
CDN...

czwartek, 17 stycznia 2013

Bezgraniczna miłość.

 Część I
  Zbliżał się koniec tygodnia, a ona z utęsknieniem czekała na piątek. Odliczała każdą godzinę i minutę do ich spotkania. Gdy nadszedł długo wyczekiwany piątek była szczęśliwa, że znowu spotka się ze swoim ukochanym. Od rana dopisywał jej świetny humorek. Wróciła po szkole szybko do domu. Położyła się na chwilę i zasnęła. Gdy się obudziła popatrzyła na zegarek i jak oparzona wstała z łóżka. Szybko je zaścieliła i poszła się wykąpać. Miała tylko 20 min. jeśli przyjechałby punktualnie. Napuściła sobie gorącej wody i rozpuściła swoje długie sięgające do pasa kasztanowe włosy. Zaczęła szybko się myć. Zdążyła umyć włosy i się odświeżyć. Wyszła z wanny i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiedziała, że to on. 20 min minęło jej strasznie szybko i nie zdążyła się ubrać. Owinięta ręcznikiem zeszła na dół i otworzyła mu drzwi. Na dworze było bardzo zimno więc szybko wpuściła go do środka i zamknęła drzwi, a zimny powiew wiatru przyprawił ją o dreszczyk. Sebastian nie mógł napatrzeć się na Lenę. Wyglądała tak niewinnie a zarazem tak pociągająco. Jej ciemne kosmyki włosów opadały na jej odsłonięte ramiona. W jego oczach widziała szczęście i szacunek jakim obdarzał ją jej ukochany. Przyglądał się jej przez chwilę, uśmiechnął się i podszedł do niej z pięknym bukietem kwiatów jaki zapomniał jej dać wchodząc do jej domu. Lena wzięła go do ręki, a Sebastian przytulił ją delikatnie i zimnymi ustami pocałował ją delikatnie w ramię. Uwielbiała jego pocałunki, a gorąca woda i jego zimny pocałunek sprawił, że po jej całym ciele przebiegł zimny dreszczyk. Stali tak jeszcze chwilę, a Lena w końcu powiedziała, że ma wejść dalej bo zrobiło jej się zimno. Rodzice wyjechali na weekend w góry, a że była jedynaczką została całkiem sama z Sebastianem w domu. Mieli cały dom wolny dla siebie aż do niedzieli. Mogli po raz kolejny spędzić czas razem. Sami. Weszli do kuchni, by zrobić herbatę. Nalewała wodę do czajnika i czuła jak delikatne i jeszcze zimne dłonie Sebastiana przesuwają się od szyi po jej smukłej sylwetce i z powrotem. Uwielbiała jego dotyk. Gdy nalała wodę odwróciła się delikatnie. Odstawiła czajnik i włączyła by woda zaczęła się już gotować. Z szerokim uśmiechem na twarzy zapytała jaką herbatę mu zrobić. Zwykłą czy owocową, a on podszedł do niej, przyciągnął ją do siebie i wyszeptał do jej ucha: "Chcę Ciebie", a ich spojrzenia się spotkały. Jego oczy były przepełnione szczęściem i wielką miłością do niej. Była najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Czuli silną więź jaka ich łączy. Przybliżył swoje usta do jej, spojrzał na nie a później w piękne niebieskie oczy. Uśmiechnął się szyderczo i namiętnie a za razem delikatnie ją pocałował. Trwali długo w tym pocałunku. Czuli pociąg namiętności który coraz bardziej i szybciej się do nich zbliżał. Czuli pożądanie. Coraz bardziej. Pragnęli poczuć ponownie tą bliskość, ciepło ciał, bicie serc. "Herbata może poczekać", te słowa sprawiły że momentalnie znaleźli się u Leny w pokoju. Byli najszczęśliwszą parą. Przysunął ją do ściany i zaczął ją namiętnie całować. Każdy centymetr jej ciała pragnął co raz więcej. Wsunęła swoje ciepłe dłonie pod jego koszulkę i powoli przesuwała ją wyżej odsłaniając jego delikatny kaloryfer na brzuchu. Przesunęła po nim swoje palce i podciągając bluzkę zdjęła ją. Pocałowała go delikatnie w klatkę piersiową, a później podarowała mu namiętny pocałunek. On delikatnie zaczął całować ją w szyję przesuwając ręce od jej ust przez podbródek, później szyję i zatrzymał się na jej pięknych piersiach. Odwinął ręcznik i zsunął go na żebra przytrzymując go by nie spadł całkowicie na ziemię...
 CDN...


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Przemyślenie o życiu.

Witajcie.
Siedząc po raz kolejny z kubkiem ciepłej herbaty w ręce rozmyślam o tym co mogłabym tutaj napisać. Jak tak przeglądam różne strony internetowe młodych dziewczyn które opisują swoje życie, zastanawiam się jakie mają one plany na przyszłość. Trafiłam ostatnio no blog pewnej dziewczyny, która pragnie śmierci. Jest bardzo młodą dziewczyną. Jestem przerażona wpisami które tam umieszcza. Jak można pragnąć śmierci? Na to pytanie nie potrafię sobie odpowiedzieć. W naszym codziennym życiu spotykamy się z sytuacjami, które odbierają nam nasze siły i nadzieje na lepsze jutro. Każdy dzień jest walką o przetrwanie. Ludzie często poddają się i nie walczą. Poddają się, bo brak im jakiejkolwiek motywacji i wsparcia od bliskich osób. Każdy z nas powinien mieć taką osobę, która byłaby całym naszym światem. Cząstką życia, która ubarwia nam świat. Sprawia, że się uśmiechamy. Daje nam dużo szczęścia i wiary. Osoba, która wie o nas wszystko i potrafi czytać z nas jak z książki. Gdy mamy takie osoby po dłuższym czasie przestajemy je doceniać. Wpadamy w rutynę. Po tym czasie taka osoba w dużym stopniu nie potrafi przekazać tego co kiedyś. Z czasem człowiek sam zaczyna się wypalać. Zaczyna niszczyć się od środka, ale czy to jest wyjście z sytuacji. Ucieczka przed problemami, jaką podejmujemy każdego dnia nie jest może dobrym rozwiązaniem. Pozwala nam natomiast uciec od szarej rzeczywistości, której mamy dość. Daje nam więcej czasu na przemyślenie i podjęcia decyzji co dalej. Jako dorośli ludzie często nie mówimy drugiej osobie o swoich własnych problemach by nie zawracać głowy. Tylko czy trzymanie w sobie tego i myślenie o tym sprawia nam swobodę w funkcjonowaniu? Zamykanie się w sobie z problemami doprowadza nas do skraju wytrzymałości psychicznej. Rozmowa w takich sytuacjach przynosi nam największą ulgę. Możemy wyrzucić z siebie całe zło które w nas siedzi. Zło które powoli zabija nas od środka. Nie możemy pozwalać na wyniszczanie siebie. Musimy budować siłę, motywację i wiarę w samych sobie, której co raz częściej nam brakuje. Wystarczy jedno słowo od osoby, która nic o nas nie wie. Bolesne słowo, które niszczy wszystko to co tak długo budowaliśmy. Tylko skupianie się na negatywnych opiniach od osób które nas nienawidzą ma sens? Może warto skupić się na pozytywnych cechach tego co robimy. Nie można patrzeć na świat tylko z tej negatywnej strony. Patrzeć na świat szarymi kolorami. Może warto zacząć je ubarwiać i sprawiać by było jeszcze piękniejsze? Zacznijmy żyć tak, byśmy później mieli co opowiadać swoim dzieciom lub wnukom. Żyjmy tak, aby każdy dzień był wyjątkowy. Każdego dnia przeżywajmy jakieś nowe, ciekawe przygody z których później możemy wyciągnąć jakąś lekcję. Mamy coś bardzo cennego. Mamy życie i mamy również świadomość tego, że obudzimy się każdego kolejnego dnia. Mamy duże szczęście. Ludzie którzy chorują na naszym miejscu oddali by wszystko by móc mieć świadomość, że obudzą się kolejnego dnia i nie będą musieli przyjmować leków. Oni szanują to co mają, tylko my, zwykli ludzie nie potrafimy tego uszanować i wykorzystać. Marnujemy czas, który ucieka nam jak piach przez palce. Zatrzymanie się w miejscu, chociaż raz spojrzenie w swoją przeszłość i przemyślenie jak do tej pory wykorzystywaliśmy swoje życie dałoby nam czas na dalsze przemyślenie. Zmienimy chociaż coś w swoim życiu na lepsze, byśmy później nie żałowali, że nie zdążyliśmy czegoś zrobić. Mamy tyle czasu, który możemy wykorzystać na rzeczy, które przyniosą nam wiele szczęścia. Docenimy to, że możemy żyć i nie odbierajmy go sobie. Wyrządzimy tym krzywdę swoim bliskim, a najbardziej sobie. Zacznijmy żyć tak, jak my byśmy tego chcieli, a nie tak, jak inni od nas tego oczekują.

Dobranoc.

czwartek, 10 stycznia 2013

Zwykły przypadek.

Siedziała na ławce przy PKP. Było szaro, a ona siedziała i czekała na pociąg do domu. Włożyła słuchawki do uszu i zaczęła słuchać swojej ulubionej piosenki. Rozmyślała o książce którą ostatnio przeczytała. "To ja Cię pokochałam, to ja Cię zabiłam". Śmierć rozdziela dwoje kochających się ludzi. Miłość która ma silną moc zostaje przerwana. Sytuacja, która mogła się nie zdarzyć. Nie można wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Zdarzenia które doprowadzają do śmierci bliskich nam osób. Obwiniamy się za to co się stało. Ból który wypełnia nasze serce i duszę. Poczucie winy które sprawia, że myślimy: "A gdybym go powstrzymała...." Załamanie się i odizolowanie od otoczenia. Nie chcemy wtedy pomocy od innych. Myślimy wyłącznie o osobie która odeszła. Pragniemy by wróciła, ale to się nie stanie. Popadamy w depresje. Nasze życie już nie jest wtedy takie kolorowe. Traci ono wszystkie barwy jakie dotychczas przybrało. Nie można zmienić biegu wydarzeń. Z zamyślenia wyrwał ją nadjeżdżający pociąg. Jak zwykle było tłoczno i nie było miejsca by usiąść. Wybrała miejsce koło drzwi i zaczęła patrzeć na tych wszystkich ludzi zajętych sobą. Jedna Pani uspokajała swojego synka, by nie przeszkadzał innym podróżującym. Inny pan czytał gazetę i nieufnie spoglądał na ludzi co jakiś czas. Dwie nastolatki śmiały się na cały wagon burząc ciszę jaka panowała. Może pomyślały, że w ten sposób podróżni zwrócą na nie uwagę. Dziewczyny, które nie miały planu na przyszłość, a szkoła pewnie nie specjalnie je obchodziła. Studentka próbująca skupić się na notatkach, które jakoś nie specjalnie do niej przemawiały. Wydawała się zamyślona i smutna. Reszta tak stała koło siebie i chciała wyjść z pociągu, by jak najszybciej być w swoich ciepłych domach. Gdy pociąg był w połowie drogi patrzyła na te drzewa, które kołysały się tak spokojnie. Wolne jak ptaki. One też kiedyś skończą swój żywot. Zostaną ścięte i przerobione na coś. Można je porównać do ludzi którzy umierają. Nie wiedzą kiedy przyjdzie do nich śmierć. Po 10 minutach podróży wysiadła i udała się w kierunku domu. Ludzie zaczęli pędzić jak szaleni. Jakby coś ich goniło. Wydawałoby się jakby gonił ich czas który nieustannie biegnie do przodu i się nie zatrzymuje. Ludzie nie cieszą się chwilami, pędzą co chwile do przodu i nie przystają nawet na chwilę. Nie myślą o tym co będzie jutro, za miesiąc i za kilka lat. Nie patrzą na cierpienie innych, bo twierdzą, że mają masę swoich problemów. Potrafią przejść tak obojętnie. Maja podążała w kierunku domu. Po drodze wstąpiła do sklepu po sok. Za nią wszedł mężczyzna, który również był w pociągu. Nie przewidziała tego co mogło się stać w taki dzień. Stojąc przodem do półki, mając nadal słuchawki w uszach nie słyszała ani nie widziała tego co się dzieje za nią. Po kilku minutach patrzenia na napoje wybrała Frugo i chciała się odwrócić. Nie zdążyła. Mężczyzna wbił nóż prosto w jej brzuch. Otworzyła usta z bólu i popatrzyła jak w około noża powoli zaczyna sączyć się krew. Była w szoku. Po chwili zaczęło robić jej się ciemno przed oczami i czuła jak jej ciało bezwładnie upada. Uderzyła całym ciałem o posadzkę. Sok w szklanej butelce rozprysł się na kilkanaście tysięcy drobniutkich kawałeczków. Słyszała dokładnie odgłosy stłuczonego szkła i męski gruby głos który powiedział: "Cholera, pomyliłem się!" Później nastała tylko ciemność. Przestała czuć. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Mężczyzna który ranił ją nożem zaatakował bezbronną dziewczynę. Ranił ją bardzo poważnie. Zadzwonił po pogotowie i policję. Poczekał przy niej i zaczął się modlić by nie umarła. Pogotowie pojawiło się po 10 minutach. Lekarz od razu zajął się Mają. Szybko zabrali ja do ambulansu i przewieźli do szpitala. Gdy karetka odjeżdżała pojawiła się policja. Sprawca przyznał się do wszystkiego. Policjant który przybył na miejsce zdarzenia był w szoku, że przestępca przyznał się i sam oddaje się w ręce policji. Zakuli go w kajdanki i zawieźli do aresztu. Okazało się później, że działał na zlecenie i miał zabić inną dziewczynę, a ona była do niej podobna. Maja trafiła do szpitala z ciężkimi obrażeniami brzucha. Lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie. Trafiła prosto na stół operacyjny. Kilka narządów zostało poważnie uszkodzonych. W tym samym czasie rodzice córki pojawili się w szpitalu. Pani pielęgniarka zaprowadziła ich pod salę operacyjną. Operacja trwała przez kilkanaście godzin, ale po ciężkich trudach lekarzy udało się uratować Maję. Była jeszcze w śpiączce i trzeba było poczekać aż się obudzi. Rodzice dziękowali Bogu, że żyje. Czekało ją jeszcze wielogodzinne leżenie w szpitalu dopóki rana się nie zagoi. Przez całą noc rodzice byli w sali i czuwali przy niej. Nad ranem Maja odzyskała przytomność. Pielęgniarka która miała dyżur w tym czasie poinformowała lekarza. Po chwili zjawił się w sali i wytłumaczył co się stało. Poinformował ją o operacji przez którą przeszła i o tym, że musi zostać jeszcze kilka dni w szpitalu. Przyjęła wszystko do wiadomości i dalej odpoczywała. Następnego dnia pojawiła się policja. Majka musiała złożyć zeznania. W głowie kłębiło jej się pełno myśli, ale skupiła się na wydarzeniach z poprzedniego dnia. Nie pamiętała dużo, ale jej zeznania były bardzo ważne. Nawet nie widziała sprawcy, ale pomimo tego, że ją skrzywdził była mu wdzięczna. Zadzwonił po pogotowie i nie zostawił jej na pastwę losu. Przyznał się do wszystkiego i wziął odpowiedzialność za to co zrobił. Uratował jej życie, ale dla niego nie ma już ratunku. Pójdzie do więzienia na kilka lat, a Maja będzie miała bliznę po tym wydarzeniu do końca swojego istnienia. Opowiedziała wszystko to co pamiętała z wczoraj i panowie policjanci opuścili szpital. Przez kilka kolejnych dni była pod stałą kontrolą lekarzy. Rana goiła się prawidłowo więc pod koniec tygodnia wypuścili ją do domu. Nadal była w lekkim szoku nie dowierzając w to co się stało. Rozmyślała o tym każdego kolejnego dnia. To był przypadek. Zwykły zbieg okoliczności w który nikt nigdy nie wierzył. Maja zawsze wiedziała, że może takie coś się wydarzyć. Nie była na to przygotowana, ale miała tego świadomość. Od czasu tego zdarzenia bała się wychodzić. Bała się ludzi którzy ją mijali, ale pomimo strachu nie poddała się i wygrała ze swoim lękiem. Tamten dzień na zawsze pozostał w jej psychice i nie potrafiła go wymazać. To była długa lekcja życia, która uczyniła ją jeszcze silniejszą kobieta.

 KONIEC.

środa, 9 stycznia 2013

Ulotne szczęście.

Spadające liście, zawsze przypominały jej o wolności i samotności w której się znajdowała. Wirowały tak pięknie poruszone przez wiatr. Tańczyły piękny taniec w deszczu jak zaczarowane. Tak było też w jej życiu. Maja zawsze była wolna od ludzi. Nie przywiązywała się do nich za bardzo. Uważała, że za duże przywiązanie kiedyś przy rozstaniu będzie bardziej bolesne i ciężko byłoby potem żyć bez bliskiej jej osoby. Gdy była jeszcze dzieckiem i chodziła z Tatą na spacery powtarzał zawsze, że spadające liście z drzew mają przypominać jej właśnie jego. Maja zawsze się w nie wpatrywała. Takie nic nie znaczące liście dla niej były szczęściem, przepełnione wzruszeniem i myślami o swoim Tacie. Pamiętała jak odszedł. Choroba zabrała mu wszystko to co miał najcenniejsze. Zapamiętała Go jako człowieka z przepiękną wrażliwą duszą, z pięknym uśmiechem którym zarażał ją kiedy była smutna. Był jej przyjacielem. Cały czas był przy niej. Zawsze kiedy Go potrzebowała po prostu był. Pamięta każdą wspólną spędzoną z nim chwilę. Każdy uśmiech, każdy jego ruch, każdy gest by jego Księżniczka nie była smutna. Zarażał ją pozytywną energią, myśleniem i nastawieniem do życia. Miał w sobie ducha walki. Nie poddawał się i dążył do celu który ustalił. Tego właśnie uczył ją, by nigdy się nie poddawała. Pokazywał jej świat z tej innej perspektywy, z tej, do której ludzie nie zaglądali często. Pamięta, jak budziła się w lato o 6 nad ranem, tylko po to by posłuchać jak ptaki pięknie śpiewają swoją melodię. Siadała mu zawsze na kolanach, otulona jego opiekuńczymi ramionami zamykała oczy i zaczynała marzyć. Pomagał jej wzbogacać swoja wyobraźnię. Pokazywał świat z tych na co dzień niewidzialnych rzeczy. Była mu za to wdzięczna. Te marzenia były tak pięknie przepełnione jasnymi kolorami, ciepłem i radością. Siedzenie o poranku na tej ławce dawało jej wielką motywację do dalszego działania. Dawały jej niesamowitą siłę pomimo tego, że wtedy była jeszcze małym dzieckiem. Jak na swój wiek rozumiała więcej niż inni rówieśnicy, a to wszystko dzięki niemu. Miała niesamowity dar opowiadania. Gdy opowiadała jakaś sytuację, która jej się przytrafiła w jej głosie można było wyczuć fascynację. Opowiadała tak pięknie i szczegółowo. To właśnie jej najukochańszy tatuś sprawił, że tak było. Była mu za to tak bardzo wdzięczna. Siedząc z nim na ławce myślała o swojej mamie. Nigdy jej nie poznała, bo zmarła przy porodzie gdy ją urodziła. Z opowiadań osób z którymi rozmawiała Maja była do niej bardzo podobna. Mieli rację. Porównując swoje zdjęcie i jej sama tak wnioskowała. Zawsze myślała o tym czy patrzy się na nią z góry i czuwa jako jej osobisty Aniołek. Tata mówił jej zawsze, że ma taki sam uśmiech jak jej mama. Maja bardzo przypominała mu o swojej ukochanej żonie. Nigdy nie pogodził się z jej odejściem, ale Maję obdarzył jeszcze większą miłością. Dziękował Bogu, że zesłał jej na ziemię tak piękną, modrą i wspaniałą córkę. Byli dla siebie na prawdę ważni. Ktoś jednak sprawił, że szczęście nie trwało tak długo jak by tego chcieli. Diagnoza nowotworu była ciosem dla nich obojga. Maja była wtedy już dorosłą kobietą i wiedziała, że teraz już nie ma odwrotu. Zawsze była zadziwiona tym jak jej tata świetnie dawał sobie radę z problemami. Tym razem też tak było. Niesamowite było to ile on miał siły w sobie. Nie kontynuował leczenia. Maja szanowała jego decyzję i nie namawiała Go nigdy do tego by ją zmienił. "Śmierć przychodzi sama... Powoli Księżniczko"- gdy wypowiadał te słowa kierowane w jej stronę przytulała się do niego najbardziej jak potrafiła. Tak jakby miał za chwilę zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu jak miliony pyłków i zatańczyć piękny taniec na wietrze. Śmiał się w takich momentach, że Go udusi. Wiele razy powtarzał jej, że ją Kocha. Pamięta do dzisiaj te słowa. Nigdy ich nie zapomni. Wypowiadał je tak pięknie, z taką wielką szczerością i miłością do niej. Rozstanie z nim było najgorszą rzeczą jakiej kiedykolwiek doświadczyła. To nie jest porównywalne z niczym. Stracić własnego ojca, który sam ja wychowywał. Tylko ona się nie smuciła. Była szczęśliwa. Zawsze powtarzała sobie, że on nie byłby zadowolony gdyby widział ją, że się smuci. Gdyby żył i widział ją smutną przyniósłby jej ulubioną czekoladę i zaczął rozmawiać o tym co sprawiło, że jego Księżniczka się nie uśmiecha. Po mimo Tego, że Maja była dorosła i przyswoiła sobie tą myśl, że Go już nie ma brakowało jej tak bardzo tego wszystkiego. Każdego dnia starała się żyć tak, jak ją nauczył. Nie załamywała się i nie poddawała. Szła dalej przez życie pokazując później swoim dzieciom świat, który pokazał jej Tata. Przekazywała to czego nauczyła się od niego swoim dzieciom, by również czerpały siłę z tych drobnych rzeczy, które pokazują nam jak piękne i barwne jest życie.

sobota, 5 stycznia 2013

Przemyślenie o uczuciach.

Witajcie.
Dzisiaj dla odmiany przygotowałam dla Was notkę przemyśleniową. Dotyczy ona uczuć i tego jak starsze osoby spoglądają na świat.
Obserwując ostatnio starszych ludzi zauważyłam, że są źli na siebie, ludzi i świat. Pojawia się pytanie z czego to wynika, że tak się dzieje? Może dlatego, że ludzie co raz częściej zapominają o tym, że mają uczucia. Życie codzienne pochłania wszystkie drobne szczegóły,  które kiedyś dawały nam energię. Mamy jesień. Przecież ona jest tak piękna. Spadające liście z drzew unoszone przez wiatr tańczą piękny taniec w powietrzu. Kto w dzisiejszych czasach przygląda się temu? Kto czerpie taką niesamowitą energię z tego widoku? Starsi ludzie postrzegają to jako kolejny obowiązek do wypełnienia, bo znowu będą musieli je zagrabiać. Nie czerpią przyjemności z tego. A czy młodzi ludzie potrafią popatrzeć na świat z innej perspektywy? Dla nich jesień jest najgorszą porą roku, bo czekając na środek transportu do domu marzną. Wszyscy narzekają i nie robią nic w kierunku żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu. Wiele nastolatek cierpi z powodu "nastoletniej miłości". Zastanawialiście się kiedyś dlaczego? Nie potrafią doświadczyć prawdziwego uczucia. W dzisiejszych czasach liczą się imprezy, melanże, wypady ze znajomymi, a rodziców za przeproszeniem mają głęboko w dupie. Miłość u osób nastoletnich ogranicza się do samego słowa "my" lub chodzenia ze sobą przez tydzień, dwa tygodnie, góra miesiąc. Oczywiście nie zawsze tak jest, bo są również osoby które są ze sobą dłużej. Zadziwia mnie to, jak dziewczyny łatwo ulegają facetom. Nastolatki są tak zrozpaczone, że na siłę szukają miłości, a ona co raz bardziej ucieka. Popadanie w depresje i stany załamania wywołane jest przez to, że młodzi ludzie, tak bardzo pragną być kochani. Odwrotnie jest u ludzi starszych. Oni boją się uczuć. Boją się pokazać swoje wnętrze i co mają w sobie najlepszego. Kiedyś rozmawiałam z pewną kobietą. Była starsza ode mnie o parę lat. Rozmawiając o jej życiu i o tym co czuła poprosiłam ją by zajrzała w głąb siebie. Zamknęła oczy i patrzyła co ma wewnątrz siebie. Zaczęła od głowy, schodząc niżej. Po chwili zatrzymała się na początku mostka i powiedziała, że nie potrafi zajrzeć dalej. Miała wewnętrzną blokadę w sobie. Była tak zajęta innymi sprawami, że nie zwracała uwagi na to co czuje, jakie towarzyszą jej uczucia w różnych sytuacjach. Ze łzami w oczach powiedziała, że ją to przeraziło. Chciała zajrzeć w głąb siebie, ale nie mogła. Nie mogła dowiedzieć się co jej dalej. Zamknięte drzwi do których zgubiła klucz. Codzienność pochłonęła jej wszystkie uczucia, chwile które kiedyś były niesamowitym szczęściem. Teraz miała w sobie wielką pustkę, smutek i żal do samej siebie, że nie zadbała o to co miała najcenniejsze. Strach, który było widać w jej oczach sprawił mi jeszcze większy ból. Ludzie nie patrzą na to co mają w sobie najcenniejszego. Traktują siebie i innych jak pionki do gry, które można poustawiać tak jak nam się podoba. Nie zwracamy uwagi na to jakie uczucia towarzyszą nam w poszczególnych sytuacjach. Idziemy do przodu nie zwracając uwagi na potrzeby innych. Nie szanujemy uczuć innych ludzi. Traktujemy je podmiotowo. Powinniśmy żyć tak, aby niczego nie żałować i nie zostawiać miejsca na żadne wątpliwości. Właśnie. Powinniśmy. Więc dlaczego tak nie robimy? Każdy kto przeczyta, to co napisałam powinien wyłączyć komputer, wyciszyć się i zatrzymać się przez chwilę. Pomyśleć w tym czasie o swoim życiu. Co jest w nim nie tak i co moglibyśmy zmienić by było lepiej. Może jest jeszcze czas na to, by coś w nim uratować.

Dobranoc.

piątek, 4 stycznia 2013

Historia internetowej miłości.

Część VIII

 Pod 2 godz. jazdy byłyśmy już na miejscu. Był to ogromny budynek i na początku pomyślałam, że się w nim zgubię. Weszłyśmy z mamą do środka i podeszłyśmy do recepcji mówiąc od kogo nas przysłano. Pani recepcjonistka była dobrze poinformowana, bo od razu udzieliła nam przydatnych informacji. Wypisaliśmy potrzebne dokumenty i później pani pielęgniarka, która została poinformowana o naszym przybyciu oprowadziła nas po szpitalu. Opowiedziała, co gdzie się znajduje i ile młodzieży znajduje się tutaj w moim wieku. Gdy szłam tak przez korytarz widziałam chłopaków, którzy byli w moim wieku. Przyglądali mi się uważnie, a w ich oczach było widać radość, nie było tam smutku ani cierpienia i to podniosło mnie na duchu. Spodobał mi się jeden chłopak. Miał piękne niebieskie oczy, kasztanowe włosy i był wysoki. Pani pielęgniarka od razu zauważyła jak chłopcy od razu się ożywili widząc mnie. Stwierdziła, że już mnie polubili. Pani zatrzymała się przy pokoju, który należał do dziewczyn. Bardzo miło mnie przyjęły i powiedziały nawet które łóżko będzie dla mnie. Byłam mile zaskoczona. Atmosfera, która tam panowała była bardzo przyjazna i nie można było ukryć uśmiechu na twarzy. Pielęgniarka odgoniła ode mnie dziewczyny które stanęły w półkolu i wygnała je do łóżek. Zaczęliśmy wracać do wyjścia, a chłopak który tak bardzo mi się spodobał cały czas się przyglądał i uśmiechał. Czułam jego spojrzenie na swoich plecach, ale nie odwróciłam się gdy wychodziłyśmy już z tego korytarza. Zeszłyśmy na dół z powrotem do recepcji i panie mile nas pożegnały. Mama była zadowolona, że trafię właśnie do tego szpitala i przestała się martwić o moje warunki w tym miejscu. Było mi trochę przykro, że taty nie było przy mnie, ale obiecał, że w poniedziałek odwiezie mnie razem z mamą. Weekend minął bardzo szybko, a z telefonem nie mogłam się rozstać. Błażej codziennie zaskakiwał mnie swoją postawą. Bardzo mi pomagał i wiem, że źle się czuł z tym, że idę do szpitala i nie wiadomo kiedy z niego wyjdę. Wyczuwałam smutek w jego sms'ach i rozmowie, ale nic z tym nie mogłam zrobić. Spakowałam z mamą wszystkie rzeczy jakie mieliśmy wypisane na kartce, którą dała nam pani pielęgniarka. Wieczorem sprawdziłyśmy jeszcze raz czy mam wszystko i poszliśmy wszyscy spać. Rano o godz. 7:00 byłam już na nogach, bo o 8 musieliśmy wyjechać by o 10 stawić się na miejscu. Tata zgodnie z obietnicą wziął dzień wolnego w pracy i pojechał ze mną. Byłam mu za to bardzo wdzięczna. Potrzebowałam jego wsparcia. Pani pielęgniarka, która oprowadzała nas w piątek zaprowadziła mnie i rodziców do pokoju który odwiedziłam w piątek. Dziewczyny były całe podekscytowane i chyba czekały, aż się pojawię. Rodzice widząc to co się dzieje, stwierdzili, że dam sobie radę i poszli porozmawiać z lekarzem który będzie sprawował opiekę nade mną. Dziewczyny w tym czasie pomogły mi się rozpakować i zapoznać z regulaminem. Po godzinie rozmowy rodzice przyszli się pożegnać i obiecali, że jutro przyjadą mnie odwiedzić. Przytuliłam się do nich bardzo mocno i uśmiechnęłam, a rodzice zrobili to samo. Pierwsza noc w szpitalu była bardzo ciężka. Nie spałam praktycznie całą noc. Rano zaczęłam poznawać nowych ludzi, którzy zaczęli obracać się w pobliżu. Poznałam również tego chłopaka, który tak bardzo mi się podobał. Miał na imię Marcin i od razu zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Później przyjechali rodzice i byli zaskoczeni tym, że w końcu się uśmiecham. Kolejne dni, tygodnie, a później miesiące mijały bardzo szybko. Ciężko było za tym wszystkim nadążyć. Błażej poznał dziewczynę z którą zaczął chodzić i teraz był najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi. Utrzymuje z nim kontakt i to mnie cieszy. Może nie piszemy już ze sobą aż tak dużo, ale nasze relacje nie zostały zburzone, a przyjaźń damsko - męska została zachowana. Rodzice odwiedzali mnie tak często jak tylko mogli, a ja z Marcinem zaprzyjaźniliśmy się i jesteśmy dla siebie jak brat i siostra. Ciężko byłoby mi żyć teraz bez tych ludzi gdybym miała wyjść ze szpitala. Przywiązałam się do nich. Pomimo tego, że nadal leżę na szpitalnym łóżku i piszę dla Was to opowiadanie jestem szczęśliwa, że mój scenariusz życia właśnie tak się poukładał. 
 
KONIEC.