Część VIII
Pod
2 godz. jazdy byłyśmy już na miejscu. Był to ogromny budynek i na
początku pomyślałam, że się w nim zgubię. Weszłyśmy z mamą do środka i
podeszłyśmy do recepcji mówiąc od kogo nas przysłano. Pani
recepcjonistka była dobrze poinformowana, bo od razu udzieliła nam
przydatnych informacji. Wypisaliśmy potrzebne dokumenty i później pani
pielęgniarka, która została poinformowana o naszym przybyciu oprowadziła
nas po szpitalu. Opowiedziała, co gdzie się znajduje i ile młodzieży
znajduje się tutaj w moim wieku. Gdy szłam tak przez korytarz widziałam
chłopaków, którzy byli w moim wieku. Przyglądali mi się uważnie, a w ich
oczach było widać radość, nie było tam smutku ani cierpienia i to
podniosło mnie na duchu. Spodobał mi się jeden chłopak. Miał piękne
niebieskie oczy, kasztanowe włosy i był wysoki. Pani pielęgniarka od
razu zauważyła jak chłopcy od razu się ożywili widząc mnie. Stwierdziła,
że już mnie polubili. Pani zatrzymała się przy pokoju, który należał do
dziewczyn. Bardzo miło mnie przyjęły i powiedziały nawet które łóżko
będzie dla mnie. Byłam mile zaskoczona. Atmosfera, która tam panowała
była bardzo przyjazna i nie można było ukryć uśmiechu na twarzy.
Pielęgniarka odgoniła ode mnie dziewczyny które stanęły w półkolu i
wygnała je do łóżek. Zaczęliśmy wracać do wyjścia, a chłopak który tak
bardzo mi się spodobał cały czas się przyglądał i uśmiechał. Czułam jego
spojrzenie na swoich plecach, ale nie odwróciłam się gdy wychodziłyśmy
już z tego korytarza. Zeszłyśmy na dół z powrotem do recepcji i panie
mile nas pożegnały. Mama była zadowolona, że trafię właśnie do tego
szpitala i przestała się martwić o moje warunki w tym miejscu. Było mi
trochę przykro, że taty nie było przy mnie, ale obiecał, że w
poniedziałek odwiezie mnie razem z mamą. Weekend minął bardzo szybko, a z
telefonem nie mogłam się rozstać. Błażej codziennie zaskakiwał mnie
swoją postawą. Bardzo mi pomagał i wiem, że źle się czuł z tym, że idę
do szpitala i nie wiadomo kiedy z niego wyjdę. Wyczuwałam smutek w jego
sms'ach i rozmowie, ale nic z tym nie mogłam zrobić. Spakowałam z mamą
wszystkie rzeczy jakie mieliśmy wypisane na kartce, którą dała nam pani
pielęgniarka. Wieczorem sprawdziłyśmy jeszcze raz czy mam wszystko i
poszliśmy wszyscy spać. Rano o godz. 7:00 byłam już na nogach, bo o 8
musieliśmy wyjechać by o 10 stawić się na miejscu. Tata zgodnie z
obietnicą wziął dzień wolnego w pracy i pojechał ze mną. Byłam mu za to
bardzo wdzięczna. Potrzebowałam jego wsparcia. Pani pielęgniarka, która
oprowadzała nas w piątek zaprowadziła mnie i rodziców do pokoju który
odwiedziłam w piątek. Dziewczyny były całe podekscytowane i chyba
czekały, aż się pojawię. Rodzice widząc to co się dzieje, stwierdzili,
że dam sobie radę i poszli porozmawiać z lekarzem który będzie sprawował
opiekę nade mną. Dziewczyny w tym czasie pomogły mi się rozpakować i
zapoznać z regulaminem. Po godzinie rozmowy rodzice przyszli się
pożegnać i obiecali, że jutro przyjadą mnie odwiedzić. Przytuliłam się
do nich bardzo mocno i uśmiechnęłam, a rodzice zrobili to samo. Pierwsza
noc w szpitalu była bardzo ciężka. Nie spałam praktycznie całą noc.
Rano zaczęłam poznawać nowych ludzi, którzy zaczęli obracać się w
pobliżu. Poznałam również tego chłopaka, który tak bardzo mi się
podobał. Miał na imię Marcin i od razu zaczęliśmy ze sobą rozmawiać.
Później przyjechali rodzice i byli zaskoczeni tym, że w końcu się
uśmiecham. Kolejne dni, tygodnie, a później miesiące mijały bardzo
szybko. Ciężko było za tym wszystkim nadążyć. Błażej poznał dziewczynę z
którą zaczął chodzić i teraz był najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi.
Utrzymuje z nim kontakt i to mnie cieszy. Może nie piszemy już ze sobą
aż tak dużo, ale nasze relacje nie zostały zburzone, a przyjaźń damsko -
męska została zachowana. Rodzice odwiedzali mnie tak często jak tylko
mogli, a ja z Marcinem zaprzyjaźniliśmy się i jesteśmy dla siebie jak
brat i siostra. Ciężko byłoby mi żyć teraz bez tych ludzi gdybym miała
wyjść ze szpitala. Przywiązałam się do nich. Pomimo tego, że nadal leżę
na szpitalnym łóżku i piszę dla Was to opowiadanie jestem szczęśliwa, że
mój scenariusz życia właśnie tak się poukładał.
KONIEC.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz