Spadające
liście, zawsze przypominały jej o wolności i samotności w której się
znajdowała. Wirowały tak pięknie poruszone przez wiatr. Tańczyły piękny
taniec w deszczu jak zaczarowane. Tak było też w jej życiu.
Maja zawsze była wolna od ludzi. Nie przywiązywała się do nich za
bardzo. Uważała, że za duże przywiązanie kiedyś przy rozstaniu będzie
bardziej bolesne i ciężko byłoby potem żyć bez bliskiej jej osoby. Gdy
była jeszcze dzieckiem i chodziła z Tatą na spacery powtarzał zawsze, że
spadające liście z drzew mają przypominać jej właśnie jego. Maja zawsze
się w nie wpatrywała. Takie nic nie znaczące liście dla niej były
szczęściem, przepełnione wzruszeniem i myślami o swoim Tacie. Pamiętała
jak odszedł. Choroba zabrała mu wszystko to co miał najcenniejsze.
Zapamiętała Go jako człowieka z przepiękną wrażliwą duszą, z pięknym
uśmiechem którym zarażał ją kiedy była smutna. Był jej przyjacielem.
Cały czas był przy niej. Zawsze kiedy Go potrzebowała po prostu był.
Pamięta każdą wspólną spędzoną z nim chwilę. Każdy uśmiech, każdy jego
ruch, każdy gest by jego Księżniczka nie była smutna. Zarażał ją
pozytywną energią, myśleniem i nastawieniem do życia. Miał w sobie ducha
walki. Nie poddawał się i dążył do celu który ustalił. Tego właśnie
uczył ją, by nigdy się nie poddawała. Pokazywał jej świat z tej innej
perspektywy, z tej, do której ludzie nie zaglądali często. Pamięta, jak
budziła się w lato o 6 nad ranem, tylko po to by posłuchać jak ptaki
pięknie śpiewają swoją melodię. Siadała mu zawsze na kolanach, otulona
jego opiekuńczymi ramionami zamykała oczy i zaczynała marzyć. Pomagał
jej wzbogacać swoja wyobraźnię. Pokazywał świat z tych na co dzień
niewidzialnych rzeczy. Była mu za to wdzięczna. Te marzenia były tak
pięknie przepełnione jasnymi kolorami, ciepłem i radością. Siedzenie o
poranku na tej ławce dawało jej wielką motywację do dalszego działania.
Dawały jej niesamowitą siłę pomimo tego, że wtedy była jeszcze małym
dzieckiem. Jak na swój wiek rozumiała więcej niż inni rówieśnicy, a to
wszystko dzięki niemu. Miała niesamowity dar opowiadania. Gdy opowiadała
jakaś sytuację, która jej się przytrafiła w jej głosie można było
wyczuć fascynację. Opowiadała tak pięknie i szczegółowo. To właśnie jej
najukochańszy tatuś sprawił, że tak było. Była mu za to tak bardzo
wdzięczna. Siedząc z nim na ławce myślała o swojej mamie. Nigdy jej nie
poznała, bo zmarła przy porodzie gdy ją urodziła. Z opowiadań osób z
którymi rozmawiała Maja była do niej bardzo podobna. Mieli rację.
Porównując swoje zdjęcie i jej sama tak wnioskowała. Zawsze myślała o
tym czy patrzy się na nią z góry i czuwa jako jej osobisty Aniołek. Tata
mówił jej zawsze, że ma taki sam uśmiech jak jej mama. Maja bardzo
przypominała mu o swojej ukochanej żonie. Nigdy nie pogodził się z jej
odejściem, ale Maję obdarzył jeszcze większą miłością. Dziękował Bogu,
że zesłał jej na ziemię tak piękną, modrą i wspaniałą córkę. Byli dla
siebie na prawdę ważni. Ktoś jednak sprawił, że szczęście nie trwało tak
długo jak by tego chcieli. Diagnoza nowotworu była ciosem dla nich
obojga. Maja była wtedy już dorosłą kobietą i wiedziała, że teraz już
nie ma odwrotu. Zawsze była zadziwiona tym jak jej tata świetnie dawał
sobie radę z problemami. Tym razem też tak było. Niesamowite było to ile
on miał siły w sobie. Nie kontynuował leczenia. Maja szanowała jego
decyzję i nie namawiała Go nigdy do tego by ją zmienił. "Śmierć
przychodzi sama... Powoli Księżniczko"- gdy wypowiadał te słowa
kierowane w jej stronę przytulała się do niego najbardziej jak
potrafiła. Tak jakby miał za chwilę zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu
jak miliony pyłków i zatańczyć piękny taniec na wietrze. Śmiał się w
takich momentach, że Go udusi. Wiele razy powtarzał jej, że ją Kocha.
Pamięta do dzisiaj te słowa. Nigdy ich nie zapomni. Wypowiadał je tak
pięknie, z taką wielką szczerością i miłością do niej. Rozstanie z nim
było najgorszą rzeczą jakiej kiedykolwiek doświadczyła. To nie jest
porównywalne z niczym. Stracić własnego ojca, który sam ja wychowywał.
Tylko ona się nie smuciła. Była szczęśliwa. Zawsze powtarzała sobie, że
on nie byłby zadowolony gdyby widział ją, że się smuci. Gdyby żył i
widział ją smutną przyniósłby jej ulubioną czekoladę i zaczął rozmawiać o
tym co sprawiło, że jego Księżniczka się nie uśmiecha. Po mimo Tego, że
Maja była dorosła i przyswoiła sobie tą myśl, że Go już nie ma
brakowało jej tak bardzo tego wszystkiego. Każdego dnia starała się żyć
tak, jak ją nauczył. Nie załamywała się i nie poddawała. Szła dalej
przez życie pokazując później swoim dzieciom świat, który pokazał jej
Tata. Przekazywała to czego nauczyła się od niego swoim dzieciom, by
również czerpały siłę z tych drobnych rzeczy, które pokazują nam jak
piękne i barwne jest życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz