czwartek, 10 stycznia 2013

Zwykły przypadek.

Siedziała na ławce przy PKP. Było szaro, a ona siedziała i czekała na pociąg do domu. Włożyła słuchawki do uszu i zaczęła słuchać swojej ulubionej piosenki. Rozmyślała o książce którą ostatnio przeczytała. "To ja Cię pokochałam, to ja Cię zabiłam". Śmierć rozdziela dwoje kochających się ludzi. Miłość która ma silną moc zostaje przerwana. Sytuacja, która mogła się nie zdarzyć. Nie można wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Zdarzenia które doprowadzają do śmierci bliskich nam osób. Obwiniamy się za to co się stało. Ból który wypełnia nasze serce i duszę. Poczucie winy które sprawia, że myślimy: "A gdybym go powstrzymała...." Załamanie się i odizolowanie od otoczenia. Nie chcemy wtedy pomocy od innych. Myślimy wyłącznie o osobie która odeszła. Pragniemy by wróciła, ale to się nie stanie. Popadamy w depresje. Nasze życie już nie jest wtedy takie kolorowe. Traci ono wszystkie barwy jakie dotychczas przybrało. Nie można zmienić biegu wydarzeń. Z zamyślenia wyrwał ją nadjeżdżający pociąg. Jak zwykle było tłoczno i nie było miejsca by usiąść. Wybrała miejsce koło drzwi i zaczęła patrzeć na tych wszystkich ludzi zajętych sobą. Jedna Pani uspokajała swojego synka, by nie przeszkadzał innym podróżującym. Inny pan czytał gazetę i nieufnie spoglądał na ludzi co jakiś czas. Dwie nastolatki śmiały się na cały wagon burząc ciszę jaka panowała. Może pomyślały, że w ten sposób podróżni zwrócą na nie uwagę. Dziewczyny, które nie miały planu na przyszłość, a szkoła pewnie nie specjalnie je obchodziła. Studentka próbująca skupić się na notatkach, które jakoś nie specjalnie do niej przemawiały. Wydawała się zamyślona i smutna. Reszta tak stała koło siebie i chciała wyjść z pociągu, by jak najszybciej być w swoich ciepłych domach. Gdy pociąg był w połowie drogi patrzyła na te drzewa, które kołysały się tak spokojnie. Wolne jak ptaki. One też kiedyś skończą swój żywot. Zostaną ścięte i przerobione na coś. Można je porównać do ludzi którzy umierają. Nie wiedzą kiedy przyjdzie do nich śmierć. Po 10 minutach podróży wysiadła i udała się w kierunku domu. Ludzie zaczęli pędzić jak szaleni. Jakby coś ich goniło. Wydawałoby się jakby gonił ich czas który nieustannie biegnie do przodu i się nie zatrzymuje. Ludzie nie cieszą się chwilami, pędzą co chwile do przodu i nie przystają nawet na chwilę. Nie myślą o tym co będzie jutro, za miesiąc i za kilka lat. Nie patrzą na cierpienie innych, bo twierdzą, że mają masę swoich problemów. Potrafią przejść tak obojętnie. Maja podążała w kierunku domu. Po drodze wstąpiła do sklepu po sok. Za nią wszedł mężczyzna, który również był w pociągu. Nie przewidziała tego co mogło się stać w taki dzień. Stojąc przodem do półki, mając nadal słuchawki w uszach nie słyszała ani nie widziała tego co się dzieje za nią. Po kilku minutach patrzenia na napoje wybrała Frugo i chciała się odwrócić. Nie zdążyła. Mężczyzna wbił nóż prosto w jej brzuch. Otworzyła usta z bólu i popatrzyła jak w około noża powoli zaczyna sączyć się krew. Była w szoku. Po chwili zaczęło robić jej się ciemno przed oczami i czuła jak jej ciało bezwładnie upada. Uderzyła całym ciałem o posadzkę. Sok w szklanej butelce rozprysł się na kilkanaście tysięcy drobniutkich kawałeczków. Słyszała dokładnie odgłosy stłuczonego szkła i męski gruby głos który powiedział: "Cholera, pomyliłem się!" Później nastała tylko ciemność. Przestała czuć. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Mężczyzna który ranił ją nożem zaatakował bezbronną dziewczynę. Ranił ją bardzo poważnie. Zadzwonił po pogotowie i policję. Poczekał przy niej i zaczął się modlić by nie umarła. Pogotowie pojawiło się po 10 minutach. Lekarz od razu zajął się Mają. Szybko zabrali ja do ambulansu i przewieźli do szpitala. Gdy karetka odjeżdżała pojawiła się policja. Sprawca przyznał się do wszystkiego. Policjant który przybył na miejsce zdarzenia był w szoku, że przestępca przyznał się i sam oddaje się w ręce policji. Zakuli go w kajdanki i zawieźli do aresztu. Okazało się później, że działał na zlecenie i miał zabić inną dziewczynę, a ona była do niej podobna. Maja trafiła do szpitala z ciężkimi obrażeniami brzucha. Lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie. Trafiła prosto na stół operacyjny. Kilka narządów zostało poważnie uszkodzonych. W tym samym czasie rodzice córki pojawili się w szpitalu. Pani pielęgniarka zaprowadziła ich pod salę operacyjną. Operacja trwała przez kilkanaście godzin, ale po ciężkich trudach lekarzy udało się uratować Maję. Była jeszcze w śpiączce i trzeba było poczekać aż się obudzi. Rodzice dziękowali Bogu, że żyje. Czekało ją jeszcze wielogodzinne leżenie w szpitalu dopóki rana się nie zagoi. Przez całą noc rodzice byli w sali i czuwali przy niej. Nad ranem Maja odzyskała przytomność. Pielęgniarka która miała dyżur w tym czasie poinformowała lekarza. Po chwili zjawił się w sali i wytłumaczył co się stało. Poinformował ją o operacji przez którą przeszła i o tym, że musi zostać jeszcze kilka dni w szpitalu. Przyjęła wszystko do wiadomości i dalej odpoczywała. Następnego dnia pojawiła się policja. Majka musiała złożyć zeznania. W głowie kłębiło jej się pełno myśli, ale skupiła się na wydarzeniach z poprzedniego dnia. Nie pamiętała dużo, ale jej zeznania były bardzo ważne. Nawet nie widziała sprawcy, ale pomimo tego, że ją skrzywdził była mu wdzięczna. Zadzwonił po pogotowie i nie zostawił jej na pastwę losu. Przyznał się do wszystkiego i wziął odpowiedzialność za to co zrobił. Uratował jej życie, ale dla niego nie ma już ratunku. Pójdzie do więzienia na kilka lat, a Maja będzie miała bliznę po tym wydarzeniu do końca swojego istnienia. Opowiedziała wszystko to co pamiętała z wczoraj i panowie policjanci opuścili szpital. Przez kilka kolejnych dni była pod stałą kontrolą lekarzy. Rana goiła się prawidłowo więc pod koniec tygodnia wypuścili ją do domu. Nadal była w lekkim szoku nie dowierzając w to co się stało. Rozmyślała o tym każdego kolejnego dnia. To był przypadek. Zwykły zbieg okoliczności w który nikt nigdy nie wierzył. Maja zawsze wiedziała, że może takie coś się wydarzyć. Nie była na to przygotowana, ale miała tego świadomość. Od czasu tego zdarzenia bała się wychodzić. Bała się ludzi którzy ją mijali, ale pomimo strachu nie poddała się i wygrała ze swoim lękiem. Tamten dzień na zawsze pozostał w jej psychice i nie potrafiła go wymazać. To była długa lekcja życia, która uczyniła ją jeszcze silniejszą kobieta.

 KONIEC.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz