Siedziała
na ławce przy PKP. Było szaro, a ona siedziała i czekała na pociąg do
domu. Włożyła słuchawki do uszu i zaczęła słuchać swojej ulubionej
piosenki. Rozmyślała o książce którą ostatnio przeczytała. "To ja Cię
pokochałam, to ja Cię zabiłam". Śmierć rozdziela dwoje kochających się
ludzi. Miłość która ma silną moc zostaje przerwana. Sytuacja, która
mogła się nie zdarzyć. Nie można wszystkiego przewidzieć i zaplanować.
Zdarzenia które doprowadzają do śmierci bliskich nam osób. Obwiniamy się
za to co się stało. Ból który wypełnia nasze serce i duszę. Poczucie
winy które sprawia, że myślimy: "A gdybym go powstrzymała...." Załamanie
się i odizolowanie od otoczenia. Nie chcemy wtedy pomocy od innych.
Myślimy wyłącznie o osobie która odeszła. Pragniemy by wróciła, ale to
się nie stanie. Popadamy w depresje. Nasze życie już nie jest wtedy
takie kolorowe. Traci ono wszystkie barwy jakie dotychczas przybrało.
Nie można zmienić biegu wydarzeń. Z zamyślenia wyrwał ją nadjeżdżający
pociąg. Jak zwykle było tłoczno i nie było miejsca by usiąść. Wybrała
miejsce koło drzwi i zaczęła patrzeć na tych wszystkich ludzi zajętych
sobą. Jedna Pani uspokajała swojego synka, by nie przeszkadzał innym
podróżującym. Inny pan czytał gazetę i nieufnie spoglądał na ludzi co
jakiś czas. Dwie nastolatki śmiały się na cały wagon burząc ciszę jaka
panowała. Może pomyślały, że w ten sposób podróżni zwrócą na nie uwagę.
Dziewczyny, które nie miały planu na przyszłość, a szkoła pewnie nie
specjalnie je obchodziła. Studentka próbująca skupić się na notatkach,
które jakoś nie specjalnie do niej przemawiały. Wydawała się zamyślona i
smutna. Reszta tak stała koło siebie i chciała wyjść z pociągu, by jak
najszybciej być w swoich ciepłych domach. Gdy pociąg był w połowie drogi
patrzyła na te drzewa, które kołysały się tak spokojnie. Wolne jak
ptaki. One też kiedyś skończą swój żywot. Zostaną ścięte i przerobione
na coś. Można je porównać do ludzi którzy umierają. Nie wiedzą kiedy
przyjdzie do nich śmierć. Po 10 minutach podróży wysiadła i udała się w
kierunku domu. Ludzie zaczęli pędzić jak szaleni. Jakby coś ich goniło.
Wydawałoby się jakby gonił ich czas który nieustannie biegnie do przodu i
się nie zatrzymuje. Ludzie nie cieszą się chwilami, pędzą co chwile do
przodu i nie przystają nawet na chwilę. Nie myślą o tym co będzie jutro,
za miesiąc i za kilka lat. Nie patrzą na cierpienie innych, bo
twierdzą, że mają masę swoich problemów. Potrafią przejść tak obojętnie.
Maja podążała w kierunku domu. Po drodze wstąpiła do sklepu po sok. Za
nią wszedł mężczyzna, który również był w pociągu. Nie przewidziała tego
co mogło się stać w taki dzień. Stojąc przodem do półki, mając nadal
słuchawki w uszach nie słyszała ani nie widziała tego co się dzieje za
nią. Po kilku minutach patrzenia na napoje wybrała Frugo i chciała się
odwrócić. Nie zdążyła. Mężczyzna wbił nóż prosto w jej brzuch. Otworzyła
usta z bólu i popatrzyła jak w około noża powoli zaczyna sączyć się
krew. Była w szoku. Po chwili zaczęło robić jej się ciemno przed oczami i
czuła jak jej ciało bezwładnie upada. Uderzyła całym ciałem o posadzkę.
Sok w szklanej butelce rozprysł się na kilkanaście tysięcy drobniutkich
kawałeczków. Słyszała dokładnie odgłosy stłuczonego szkła i męski gruby
głos który powiedział: "Cholera, pomyliłem się!" Później nastała tylko
ciemność. Przestała czuć. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Mężczyzna
który ranił ją nożem zaatakował bezbronną dziewczynę. Ranił ją bardzo
poważnie. Zadzwonił po pogotowie i policję. Poczekał przy niej i zaczął
się modlić by nie umarła. Pogotowie pojawiło się po 10 minutach. Lekarz
od razu zajął się Mają. Szybko zabrali ja do ambulansu i przewieźli do
szpitala. Gdy karetka odjeżdżała pojawiła się policja. Sprawca przyznał
się do wszystkiego. Policjant który przybył na miejsce zdarzenia był w
szoku, że przestępca przyznał się i sam oddaje się w
ręce policji. Zakuli go w kajdanki i zawieźli do aresztu. Okazało się
później, że działał na zlecenie i miał zabić inną dziewczynę, a ona była
do niej podobna. Maja trafiła do szpitala z ciężkimi obrażeniami
brzucha. Lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie. Trafiła
prosto na stół operacyjny. Kilka narządów zostało poważnie uszkodzonych.
W tym samym czasie rodzice córki pojawili się w szpitalu. Pani
pielęgniarka zaprowadziła ich pod salę operacyjną. Operacja trwała przez
kilkanaście godzin, ale po ciężkich trudach lekarzy udało się uratować
Maję. Była jeszcze w śpiączce i trzeba było poczekać aż się obudzi.
Rodzice dziękowali Bogu, że żyje. Czekało ją jeszcze wielogodzinne
leżenie w szpitalu dopóki rana się nie zagoi. Przez całą noc rodzice
byli w sali i czuwali przy niej. Nad ranem Maja odzyskała przytomność.
Pielęgniarka która miała dyżur w tym czasie poinformowała lekarza. Po
chwili zjawił się w sali i wytłumaczył co się stało. Poinformował ją o
operacji przez którą przeszła i o tym, że musi zostać jeszcze kilka dni w
szpitalu. Przyjęła wszystko do wiadomości i dalej odpoczywała.
Następnego dnia pojawiła się policja. Majka musiała złożyć zeznania. W
głowie kłębiło jej się pełno myśli, ale skupiła się na wydarzeniach z
poprzedniego dnia. Nie pamiętała dużo, ale jej zeznania były bardzo
ważne. Nawet nie widziała sprawcy, ale pomimo tego, że ją skrzywdził
była mu wdzięczna. Zadzwonił po pogotowie i nie zostawił jej na pastwę
losu. Przyznał się do wszystkiego i wziął odpowiedzialność za to co
zrobił. Uratował jej życie, ale dla niego nie ma już ratunku. Pójdzie do
więzienia na kilka lat, a Maja będzie miała bliznę po tym wydarzeniu do
końca swojego istnienia. Opowiedziała wszystko to co pamiętała z
wczoraj i panowie policjanci opuścili szpital. Przez kilka kolejnych dni
była pod stałą kontrolą lekarzy. Rana goiła się prawidłowo więc pod
koniec tygodnia wypuścili ją do domu. Nadal była w lekkim szoku nie
dowierzając w to co się stało. Rozmyślała o tym każdego kolejnego dnia.
To był przypadek. Zwykły zbieg okoliczności w który nikt nigdy nie
wierzył. Maja zawsze wiedziała, że może takie coś się wydarzyć. Nie była
na to przygotowana, ale miała tego świadomość. Od czasu tego zdarzenia
bała się wychodzić. Bała się ludzi którzy ją mijali, ale pomimo strachu
nie poddała się i wygrała ze swoim lękiem. Tamten dzień na zawsze
pozostał w jej psychice i nie potrafiła go wymazać. To była długa lekcja
życia, która uczyniła ją jeszcze silniejszą kobieta.
KONIEC.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz