poniedziałek, 17 grudnia 2012

Historia internetowej miłości.

Część I

Opowiem Wam swoją historię.
Był piątkowy letni wieczór. Jak w każdy piątek po sesji zdjęciowej ( bo kocham fotografię) siedziałam przed komputerem i oglądałam film który w ogóle mnie nie interesował. Tego dnia strasznie mi się nudziło więc postanowiłam, że zajrzę na czat bo długo tam nie wchodziłam. Pomyślałam: "Pewnie i tak nikt nie napisze". Dalej zaczęłam myśleć o tym jak beznadziejne jest moje życie które nie ma swojego celu i jest chaotyczne. Tak wtedy mogłam opisać swoje życie. Rodzice ciągle się kłócili, z siostrami się nie dogadywałam, w szkole każdy się ode mnie odsunął a chłopak zostawił dla "blondi tapeciary" i nie miałam w nikim oparcia.
Po godzinie siedzenia na czacie nikt nie napisał
i miałam już wychodzić lecz w tym momencie napisał do mnie chłopak, a przynajmniej tak mówił jego nick: "tajemniczyon". Nie miałam ochoty na rozmowę ale stwierdziłam, że nie mam nic lepszego do robienia, więc postanowiłam z nim popisać. Miał na imię Błażej i za samo imię już go bardzo polubiłam, bo bardzo mi się ono podoba. Miał 20 lat, a ja wtedy 18. Pamiętam, że był to 18 luty. Pisaliśmy ze sobą ok. 2 godz. Nie pamiętam dokładnie, bo tak pochłonęła mnie rozmowa, że nie zauważyłam kiedy minął ten czas. Po 2 h konwersacji na czacie zaproponował gg. Zgodziłam się lecz wiedziałam, że pewnie za kilka dni kontakt się urwie tak jak to zawsze bywa na czacie i oboje wrócimy do własnych spraw i życia. Pisaliśmy w ten dzień do 2 w nocy i nie mam pojęcia skąd znalazły się te wszystkie tematy do rozmowy. Minęły 2 tygodnie i byłam zdziwiona, że ta znajomość się jeszcze utrzymuje. Pisało nam się ze sobą bardzo dobrze. Można powiedzieć nawet, że wspaniale.  Błażej był bardzo miły, sympatyczny, przyjazny i otwarty na ludzi. Gdy przychodziłam ze szkoły od razu siadałam przed komputer i czekałam z niecierpliwością aż napisze i było tak codziennie. Po miesiącu pisania nie mogłam się doczekać kolejnego dnia by z nim dalej pisać. Tak mijały kolejne dni długich rozmów. Po 5 miesiącach Błażej zaproponował rozmowę telefoniczną lecz ja nie byłam do tego przekonana, bo nie miałam 100 % pewności, że nie okaże się jakimś zboczeńcem lub pedofilem. Po kilku dniach długiego namawiania mnie na tą rozmowę poddałam się i dałam mu swój numer telefonu. Pamiętam, że rozmawialiśmy wtedy cały dzień bez przerwy. Miał taki słodki głos któremu później ciężko się było oprzeć gdy prosił o coś, a ja nie chciałam tego zrobić. Rozmowy prowadziliśmy codziennie po kilkanaście godzin i ciągle było nam mało. Moi rodzice nie zauważyli nawet tego, że poznałam kogoś i że ciągle wiszę na telefonie lub siedzę przed komputerem. Byli zbyt zajęci kłótniami i moją młodszą siostrą która co chwile sprawiała jakieś problemy wychowawcze. Czułam się pominięta w tym domu jeśli tak można było go nazwać. Swoją rodzinę mogłam określić jako patologiczną, bo to co działo się u mnie w domu nie było normalne. Po miesiącu rozmów telefonicznych, czyli był to lipiec, przywiązaliśmy się do siebie lecz ja nie robiłam sobie żadnych nadziei ponieważ mieszkaliśmy od siebie prawie 600 km. Więc szanse na spotkanie były nikłe, ale nie chciałam nawet się z nim spotykać, bo go nie znałam i bałam się wtedy ludzi i zamykałam się na nich. Na co dzień jestem osobą bardzo cichą, nieśmiałą, skrytą, tajemniczą ale bardzo wrażliwą. Z Błażejem było inaczej. Starał się pomagać mi w tej nieśmiałości przez internet, chciał dotrzeć w głąb mnie. Otworzyć na nowo moją duszę, która była zamknięta za żelaznymi kratami i nie mogła się rozwijać. Zawsze gdy pytał: "Jak Ci mija dzień?" albo "Jak się czujesz?" odpowiadałam: "Dobrze :)" chociaż w cale tak nie było. Bałam się mu powiedzieć o tym jak jest u mnie na prawdę. Pewnego wieczoru przemyślałam to wszystko i stwierdziłam, że znam go na tyle dobrze, że mogę mu powiedzieć o mojej rodzinie, znajomych, szkole i o byłym chłopaku.

CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz