piątek, 28 grudnia 2012

Historia internetowej miłości.

Część VI

Cisza, pustka i ból sprawiły, że wszystkie emocje które tłumiłam w sobie wyszły na zewnątrz. Nie potrafiłam opanować łez, które spływały po moim policzku. Powiedzenie o tym Błażejowi było gorsze od rozmowy z rodzicami. Można powiedzieć, że wtedy był najważniejszą osobą w moim życiu. Pomagał mi kiedy byłam na skraju załamania i wspierał przez cały czas odkąd się poznaliśmy. Był moim oparciem kiedy nie miałam nikogo. Gdy przestałam płakać i gdy zrobiło mi się troszkę lepiej po długiej ciszy która nastąpiła w naszej rozmowie odezwał się. "Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu i właśnie w tym momencie Cię nie opuszczę. Chociaż byś nalegała, prosiła, nie odzywała ja się nie poddam. Nie liczyłam na to, że aż tak bardzo będzie chciał mi pomóc i dalej mnie wspierać. Trzęsącymi się dłońmi wystukałam tylko: "Dziękuję." Nic więcej nie przychodziło mi wtedy do głowy. Dziękowałam Bogu, że postawił na mojej drodze tak wspaniałego człowieka, który dał mi tyle szczęścia i nadziei na to, że może być lepiej. Napisał, że mam już iść spać, bo na pewno jestem zmęczona. Chciało mi się troszkę spać, ale chciałam usłyszeć go jeszcze za nim zasnę. Poprosiłam go byśmy popisali jeszcze 15 min. do godziny 20:00. Chciałam się szybko wykąpać i porozmawiać z nim za nim pójdę spać. Jego głos był cudowny, taki aksamitny i pełen lekkości. Marzyłam o rozmowie z nim w tamtej chwili. Uwielbiałam go słuchać, bo sprawiał, że zasypiałam przy tym co mówił. Mogły być to głupotki, ale dla mnie były one czymś więcej, czymś wyjątkowym co mnie uspokajało i odprężało. Szybko się wykąpałam i dałam mu znać, że może zadzwonić. Jego głos był opanowany i spokojny tylko nie było już tej radości. Nie dziwiłam się, bo z czego miał się cieszyć. Miałam ochotę poczuć się małą dziewczynką, która nie ma żadnych problemów i jest zadowolona z życia, więc poprosiłam Błażeja by opowiedział mi bajkę. Zapytał się czy mówię poważnie. Odpowiedziałam, że całkiem całkiem poważnie, a uśmiech zagościł na naszych twarzach. Znalazłam wtedy sposób, by chociaż przez chwilę zapomnieć o dzisiejszym dniu. Byłam ciekawa o czym będzie ta bajka, ale zrobił się strasznie tajemniczy i powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, że sama za chwilę się przekonam jeśli nie zasnę. Byłam strasznie zmęczona po dzisiejszym dniu, wszystkie moje siły poświęciłam na rozmowę z rodzicami i Błażejem. Wiedziałam, że pewnie zasnę na samym początku bajki. Zaczęłam uważnie słuchać. "Dawno, dawno temu..." tak zaczęła się tajemnicza bajka, a ja powoli zaczynałam zasypiać. Był lepszy w usypianiu niż moja poduszka. Obudziłam się rano starając przypomnieć sobie kiedy zasnęłam i o czym była bajka. Nie pamiętam kiedy zasnęłam, a bajka była chyba o jakiejś dziewczynce, ale nie pamiętam jaką rolę w niej pełniła. Poszukałam swojego telefonu, który zapodział się gdzieś podczas wczorajszej rozmowy. Gdy już go znalazłam wyświetlała się wiadomość od Błażeja który przywitał mnie pięknie,a dzień rozpoczął się bardzo miło. Zeszłam na śniadanie, a rodzice czekali już na mnie w kuchni. Mama poinformowała mnie, że dzisiaj jedziemy zrobić wszystkie badania, które lekarz wypisał na skierowaniu, a mój dzień wtedy przybrał na nowo szare kolory. Nie miałam wyboru. Zgodziłam się, bo szybciej będę wiedziała czy to co mówił wczoraj lekarz się potwierdzi. Mama poinformowała wychowawczynię o mojej nieobecności w szkole i poprosiła o usprawiedliwienie. Na śniadanie mama przygotowała dla mnie jajecznicę. Była przepyszna. Zjadłam, poszłam się umyć i ubrać by jak najszybciej mieć tą wizytę w szpitalu za sobą. Napisałam do Błażeja i poinformowałam go o dzisiejszych badaniach. Napisał, że bardzo się cieszy, że zaczynam powoli dogadywać się z rodzicami i że tak szybko jedziemy zrobić te wszystkie potrzebne badania. Ja również cieszyłam się po części, że jedzie ze mną mama i że nie będę siedziała tam sama. Jechałam z mamą samochodem i przez całą drogę do szpitala nie odezwałyśmy się do siebie. Pisałam cały czas sms, a mama nawet nie zapytała z kim tak piszę. Cieszyłam się, że Błażej mnie nie zostawił, że trwa przy mnie i wspiera. Gdy napisałam mu, że dojeżdżam do szpitala wysłał smutną minkę. Zapytałam się, co się stało. Odpowiedział, że jest mu przykro, że nie może być przy mnie teraz właśnie w tych chwilach kiedy go najbardziej potrzebuję, że nie może trzymać mnie za rękę i przytulić mnie bym nie była smutna i się tak bardzo nie denerwowała. Zastanawiałam się, co mam mu napisać, by go pocieszyć. Musiałam przemyśleć to przez chwilę i dobrać odpowiednie słowa by mu odpisać.
CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz