Część VI
Cisza,
pustka i ból sprawiły, że wszystkie emocje które tłumiłam w sobie
wyszły na zewnątrz. Nie potrafiłam opanować łez, które spływały po moim
policzku. Powiedzenie o tym Błażejowi było gorsze od rozmowy z
rodzicami. Można powiedzieć, że wtedy był najważniejszą osobą w moim
życiu. Pomagał mi kiedy byłam na skraju załamania i wspierał przez cały
czas odkąd się poznaliśmy. Był moim oparciem kiedy nie miałam nikogo.
Gdy przestałam płakać i gdy zrobiło mi się troszkę lepiej po długiej
ciszy która nastąpiła w naszej rozmowie odezwał się. "Jesteś
najważniejszą osobą w moim życiu i właśnie w tym momencie Cię nie
opuszczę. Chociaż byś nalegała, prosiła, nie odzywała ja się nie poddam.
Nie liczyłam na to, że aż tak bardzo będzie chciał mi pomóc i dalej
mnie wspierać. Trzęsącymi się dłońmi wystukałam tylko: "Dziękuję." Nic
więcej nie przychodziło mi wtedy do głowy. Dziękowałam Bogu, że postawił
na mojej drodze tak wspaniałego człowieka, który dał mi tyle szczęścia i
nadziei na to, że może być lepiej. Napisał, że mam już iść spać, bo na
pewno jestem zmęczona. Chciało mi się troszkę spać, ale chciałam
usłyszeć go jeszcze za nim zasnę. Poprosiłam go byśmy popisali jeszcze
15 min. do godziny 20:00. Chciałam się szybko wykąpać i porozmawiać z
nim za nim pójdę spać. Jego głos był cudowny, taki aksamitny i pełen
lekkości. Marzyłam o rozmowie z nim w tamtej chwili. Uwielbiałam go
słuchać, bo sprawiał, że zasypiałam przy tym co mówił. Mogły być to
głupotki, ale dla mnie były one czymś więcej, czymś wyjątkowym co mnie
uspokajało i odprężało. Szybko się wykąpałam i dałam mu znać, że może
zadzwonić. Jego głos był opanowany i spokojny tylko nie było już tej
radości. Nie dziwiłam się, bo z czego miał się cieszyć. Miałam ochotę
poczuć się małą dziewczynką, która nie ma żadnych problemów i jest
zadowolona z życia, więc poprosiłam Błażeja by opowiedział mi bajkę.
Zapytał się czy mówię poważnie. Odpowiedziałam, że całkiem całkiem
poważnie, a uśmiech zagościł na naszych twarzach. Znalazłam wtedy
sposób, by chociaż przez chwilę zapomnieć o dzisiejszym dniu. Byłam
ciekawa o czym będzie ta bajka, ale zrobił się strasznie tajemniczy i
powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, że sama za chwilę się
przekonam jeśli nie zasnę. Byłam strasznie zmęczona po dzisiejszym dniu,
wszystkie moje siły poświęciłam na rozmowę z rodzicami i Błażejem.
Wiedziałam, że pewnie zasnę na samym początku bajki. Zaczęłam uważnie
słuchać. "Dawno, dawno temu..." tak zaczęła się tajemnicza bajka, a ja
powoli zaczynałam zasypiać. Był lepszy w usypianiu niż moja poduszka.
Obudziłam się rano starając przypomnieć sobie kiedy zasnęłam i o czym
była bajka. Nie pamiętam kiedy zasnęłam, a bajka była chyba o jakiejś
dziewczynce, ale nie pamiętam jaką rolę w niej pełniła. Poszukałam
swojego telefonu, który zapodział się gdzieś podczas wczorajszej
rozmowy. Gdy już go znalazłam wyświetlała się wiadomość od Błażeja który
przywitał mnie pięknie,a dzień rozpoczął się bardzo miło. Zeszłam na
śniadanie, a rodzice czekali już na mnie w kuchni. Mama poinformowała
mnie, że dzisiaj jedziemy zrobić wszystkie badania, które lekarz wypisał
na skierowaniu, a mój dzień wtedy przybrał na nowo szare kolory. Nie
miałam wyboru. Zgodziłam się, bo szybciej będę wiedziała czy to co mówił
wczoraj lekarz się potwierdzi. Mama poinformowała wychowawczynię o
mojej nieobecności w szkole i poprosiła o usprawiedliwienie. Na
śniadanie mama przygotowała dla mnie jajecznicę. Była przepyszna.
Zjadłam, poszłam się umyć i ubrać by jak najszybciej mieć tą wizytę w
szpitalu za sobą. Napisałam do Błażeja i poinformowałam go o
dzisiejszych badaniach. Napisał, że bardzo się cieszy, że zaczynam
powoli dogadywać się z rodzicami i że tak szybko jedziemy zrobić te
wszystkie potrzebne badania. Ja również cieszyłam się po części, że
jedzie ze mną mama i że nie będę siedziała tam sama. Jechałam z mamą
samochodem i przez całą drogę do szpitala nie odezwałyśmy się do siebie.
Pisałam cały czas sms, a mama nawet nie zapytała z kim tak piszę.
Cieszyłam się, że Błażej mnie nie zostawił, że trwa przy mnie i wspiera.
Gdy napisałam mu, że dojeżdżam do szpitala wysłał smutną minkę.
Zapytałam się, co się stało. Odpowiedział, że jest mu przykro, że nie
może być przy mnie teraz właśnie w tych chwilach kiedy go najbardziej
potrzebuję, że nie może trzymać mnie za rękę i przytulić mnie bym nie
była smutna i się tak bardzo nie denerwowała. Zastanawiałam się, co mam
mu napisać, by go pocieszyć. Musiałam przemyśleć to przez chwilę i
dobrać odpowiednie słowa by mu odpisać.
CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz