poniedziałek, 17 grudnia 2012

Historia internetowej miłości.

Część II
 
Przejął się bardzo moją historią i obiecał mi, że mnie nie skrzywdzi, nie opuści i że chociaż znamy się tylko przez internet to będzie przy mnie trwał i wspierał w trudnych chwilach. Opowiedział mi również o tym co on przeżył. Młodzieńczej miłości, którą przerwał nowotwór ukochanej. Nie potrafił pozbierać się po tym co go spotkało. W styczniu za nim się poznaliśmy postanowił wziąć się w garść i poukładać swoje życie od nowa. Też był zamknięty w sobie, ale nie poddał się. Upadł, ale powstał po tym ciężkim ciosie jakie zadało mu życie. Po tej rozmowie wiedzieliśmy, że możemy sobie zaufać. Pewnego wieczoru, gdy mieliśmy rozmawiać Błażej był jakiś inny. Zachowywał się inaczej, nie potrafił się na niczym skupić i ciągle powtarzał, że bardzo mu na mnie zależy i nie wyobraża sobie kolejnych dni beze mnie. Wiedziałam, że za rozmowa skończy się czymś nieprzyjemnym. Pomyślałam, że się zakochał lecz stwierdziłam, że to nie możliwe przez internet. Postanowiłam, że zapytam się go czy coś do mnie czuje, by postawić sprawę jasno. Okazało się, że miałam rację. Zaczął opisywać, że nie potrafił już poradzić sobie z myślami o mnie i musiał to powiedzieć. Po jego wyznaniu, bo tak to można nazwać, byłam w szoku. Nie wiedziałam co mam powiedzieć i co o tym wszystkim myśleć. Przez głowę przechodziła mi nasza rozmowa na samym początku znajomości w której zaznaczyłam, że nic z tego nie wyjdzie i nie ma sobie robić nadziei. Obiecał mi to wtedy. Byłam zawiedziona tym, co mi wyznał, bo ja do niego nic nie czułam,  poza tym, że byliśmy przyjaciółmi przez internet. Powtarzał, że nie wie kiedy to się stało, że się zakochał. Serce samo wybrało w najmniej oczekiwanym momencie. "Miłość przez internet to szaleństwo!" Ta myśl przechodziła mi ciągle przez głowę. Nie mogłam pojąć jak można zakochać się w dziewczynie której nie widziało się nigdy na oczy i praktycznie można było powiedzieć, że dziewczyny której się nie zna. To co o sobie pisałam i zdjęcie które wysłałam nie było dowodem na to, że jestem taka naprawdę. Nie chciałam zrywać z nim znajomości po tym wyznaniu, bo tylko w nim miałam oparcie. Był ze mną w najtrudniejszych chwilach w moim życiu. Dużo o tym rozmawialiśmy i podjęliśmy decyzję, że nie będzie mnie naciskał i nie będziemy poruszać na razie tego tematu. W styczniu zaczęłam dużo chorować. Strasznie zaczęła boleć mnie klatka piersiowa. Myślałam, że to zwykłe zapalenie płuc i nic więcej. 

CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz